Motto tygodnia: Czy Kościół zmieni pedofilskie trzęsienie ziemi?

Autor
Łukasz Piotrowicz

Disco polon

numer 10/2019

Trucizna kaczyzmu sączona w rytm muzyki tanecznej.

Najświeższym bohaterem wyobraźni wielbicieli PiS jest Sławomir Świerzyński. Lider discopolowego zespołu Bayer Full ogłosił, że występuje z PSL, bo ludowcy przystąpili do Koalicji Europejskiej, skomponowanej na wybory do Europarlamentu. Do tej pory nieliczni wiedzieli, że Świerzyński był członkiem partii dowodzonej przez Kosiniaka-Kamysza. Niewielu więcej wiedziało, kto to w ogóle jest Świerzyński. Za to jego głos i hity kojarzy pokaźna rzesza Polaków.

 

Rodzina minus

Sławomir Świerzyński jest wykonawcą takich przebojów muzyki chodnikowej jak „Majteczki w kropeczki”, „Moja mała blondyneczko” czy wreszcie „Wszyscy Polacy to jedna rodzina: starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna”. Refleksję z tej trzeciej piosenki lider Bayer Full uzupełnił ostatnio o istotną informację, że nie może to być rodzina tęczowa. Piosenkarz rzucił partyjną legitymacją, gdyż PSL przystąpiło do koalicji wspierającej prawa mniejszości seksualnych. „Nowe PSL zapomniało że w opozycji nie ma koalicji. W tym tygodniu podejmę decyzję czy zostaję w PSL. Nie wyobrażam sobie głosowania na LGBT i lewicę. PSL straciło szansę bycia centroprawicą taką jak za Witosa. Partia której hymnem jest Rota idzie razem z aborcjonistami, lewakami i komunistami, będzie razem z nimi walczyć z kościołem, religią w szkołach i sprowadzać uchodźców” – napisał na Facebooku, po czym dokonał apostazji z grona ludowców. „Nawet najlepsze małżeństwa się rozstają” – beztrosko komentował potem, zapomniawszy, że zrezygnował z członkostwa w imię ochrony tradycyjnych wartości rodzinnych. Oraz że w 1997 r. nagrał płytę z religijnymi piosenkami „Któż jak Bóg”.

Po hucznym rozstaniu z PSL Świerzyński stał się bohaterem narodowym i symboliczną ostoją chłopskiego rozumu odrzucającego miastowe i zachodnie nowinki.

Rządowa „Gazeta Polska” uczyniła go nawet swoim chłopcem z okładki, odbył również kolędę po prawicowych mediach w sieci.

Świerzyński członkiem PSL był przez ćwierć wieku, ale nigdy nie wypłynął na szerokie wody polityki. Ani razu nie został szlagierem wyborczym. Czterokrotnie próbował dostać się do parlamentu, za każdym razem bez skutku. W samorządzie również mu nie szło. Być może stwierdził, że problem nie leży w nim, ale w barwach klubowych. Były partyjny szef discopolowca Kosiniak-Kamysz sugeruje, że Świerzyński wyczuł, iż konfitury leżą gdzie indziej. „Każdy poodejmuje własne decyzje. Myślę, że Świerzyński podjął tę decyzję już dużo wcześniej, np. na konwencji PiS-u przed wyborami samorządowymi, na której śpiewał. Artyści mają swoje prawa” – komentował w Onecie. Dla PiS-u jest to łakomy kąsek – nie dość że muzyczny idol elektoratu, to jeszcze można urwać trochę PSL-owi.

 

Dj Kura

Jeżeli Kosiniak-Kamysz ma rację, to lider Bayer Full ma po prostu łeb na karku. Koniczynka nie przyniosła mu szczęścia; może kaczka przyniesie? Do garnka trzeba mieć co włożyć – muzyką się człowiek nie naje. Niedawno na łamach tabloidu szansonista żalił się, że po przejściu na emeryturę będzie musiał wbić zęby w ścianę. „Dostałem pisemko, w którym ZUS po 37 latach płacenia wymaganych stawek gwarantuje mi 386 zł emerytury. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja żona się śmiała, że nawet łódki nie zatankuję za te pieniądze, nie mówiąc już o samochodzie” (źródło: „Super Express”). Za rządów PiS disco polo wróciło do łask, głównie za sprawą mediów narodowych, primo voto publicznych. Niezmordowanym propagatorem i mecenasem twórców muzyki chodnikowej jest Jacek Kurski. Choć deklaruje, że jego ulubionym wykonawcą jest Jacek Kaczmarski, którego utwory grywa na gitarze i podśpiewuje, płatnikom abonamentu proponuje rozrywki mniej obciążone pretensjami intelektualnymi.

Najważniejszym festiwalem disco polo organizowanym przez TVPiS jest Sylwester w Zakopanem. Na zarzuty, że Kurski schlebia najniższym gustom, sam zainteresowany odpowiada (w wywiadzie dla pisma braci Karnowskich): „Prezentujemy disco polo w najlepszym wydaniu. Zawsze stawiam warunek, że artysta musi prezentować dobry poziom, i tak się dzieje. To gatunek wewnętrznie bardzo zróżnicowany, my wybieramy tych najlepszych. I Martyniuk, i Boys, i Weekend to crème de la crème disco polo”. Póki co w panteonie gwiazd uświetniających powitanie nowego roku na antenie Kurwizji Świerzyński nie zawitał. Mamy dopiero marzec, ale terminy powoli można dogadywać. Były ludowiec będzie mógł wyjąć zęby ze ściany i przez kilka minut poudawać, że śpiewa – za niemałą gażę. Ale jeśli na jesieni PiS zostanie odsunięty od władzy, to Świerzyński zostanie z tym transferem jak debil.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.