Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA z hukiem, przytupem i w wesołym towarzystwie obeszła urodziny. Ma teraz lat 66, choć nadal wygląda na 65 i pół. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA szusuje po zielonych łąkach Tatr czy innych Beskidów. I musi pić na własny koszt.

Daniszewska: – Żałuj, Wołku, bo było bardzo wesoło i smacznie. I wszyscy ciągle mnie pytali gdzie jesteś.

Wołk-Łaniewska: – Serio?

– No może nie wszyscy, tylko dwie osoby. Może trochę liczyły na to, że pokłócimy się wreszcie i przestaniemy ze sobą ględzić. I one w tym miejscu będą zamieszczać swoje wypociny. Ich niedoczekanie.

– Absolutnie. I oczywiście żałuję, ale pocieszam się, że zamiast zalewać ryj robię coś zdrowego i ogólnie zalecanego.

– No właśnie, lubisz jeździć na tych nartach?

– Lubię.

– A umiesz?

– No więc zdziwię cię, ale umiem. Okazuje się, że naprawdę są rzeczy, których się nie zapomina.

– Jak jazdy na rowerze?

– Kiedy ja właśnie na rowerze zapomniałam. To znaczy jeżdżę maniakalnie, ale tylko na stacjonarnym. Na niezwiązanym z gruntem nie umiem, bo jestem przekonana, że on nie ma prawa utrzymać się w pionie i ja na nim takoż. Za to na nartach jak najbardziej. Jeżdżę sobie i czynię porównania.

– Z czym?

– Z czasami słusznie minionymi, kiedy zaczynałam.

– Co?

– To samo.

– I co ci wychodzi?

– Że wiele się nie zmieniło, tylko nie ma kolejek do wyciągu i wszyscy jeżdżą w garnkach na głowie.

– A ty nie?

– W życiu! Zaczynałam w późnych latach 70., a skończyłam we wczesnych 90., wtedy o kaskach nikt nie słyszał. I szybciej umrę niż dam sobie coś takiego zatknąć na łeb. Słońce na twarzy, wiatr we włosach, jak rany, toż to pół radości! Większe pół! Jak słyszę, że „bezpieczeństwo jest najważniejsze”, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Gdyby bezpieczeństwo było najważniejsze, to byśmy wszyscy chodzili pieszo i do tego jeszcze na czworakach, żeby mieć bliżej do ziemi. Co więcej, są badania, które wskazują, że taki idiotyczny garnek na łbie obniża bezpieczeństwo jazdy, bo klienci jeżdżą bardziej ryzykownie. Nie wspominając już, że gówno widzą, bo mają klapki niczym konie dorożkarskie. Amerykańskie badania wskazują, że w ciągu dekady liczba narciarzy jeżdżących w kasach wzrosła o 40 procent, a liczba wypadków śmiertelnych się od tego nie zmieniła ani na jotę.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „Zaczynałam w późnych latach 70., a skończyłam we wczesnych 90., wtedy o kaskach nikt nie słyszał. I szybciej umrę niż dam sobie coś takiego zatknąć na łeb. Słońce na twarzy, wiatr we włosach, jak rany, toż to pół radości! Większe pół! ” – Z Pani konserwatystka, jak widzę.
    A wizę, że wręcz rdzeniowa Korwin_Mikkistka – „Jak słyszę, że „bezpieczeństwo jest najważniejsze”, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Gdyby bezpieczeństwo było najważniejsze, to byśmy wszyscy chodzili pieszo i do tego jeszcze na czworakach, żeby mieć bliżej do ziemi. Co więcej, są badania, które wskazują, że taki idiotyczny garnek na łbie obniża bezpieczeństwo jazdy, bo klienci jeżdżą bardziej ryzykownie. Nie wspominając już, że gówno widzą, bo mają klapki niczym konie dorożkarskie. Amerykańskie badania wskazują, że w ciągu dekady liczba narciarzy jeżdżących w kasach wzrosła o 40 procent, a liczba wypadków śmiertelnych się od tego nie zmieniła ani na jotę.”