Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA odżyła. Żłopie sok z aronii, który dostała od wielbicieli. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA żłopie gorzałę i śpiewa „Dzień pobiedy”. Oczywiście fałszuje.

 

Daniszewska: – 11 listopada też obchodzisz?

Wołk-Łaniewska: – Nie. Ani 1 marca, ani 15 sierpnia, dodam, wyprzedzając twoje złośliwości. Od tego mam prezydenta, premiera, rząd, Sejm, Senat i ministra Macierewicza. A jak skurwysyny zniszczyły mi pomnik braterstwa broni, do którego pozowali frontowi żołnierze, prawdziwi zdobywcy Berlina, których figury odlano z autentycznej zdobycznej niemieckiej amunicji, to na złość Ipeenowi będę sobie obchodzić zaszczytników. I co mi zrobią?

– Zamkną cię.

– Taaaa… W zasadzie możesz mieć rację. Ale w sprawie bratniej armii chciałam zaznaczyć, że nie zmieniło się nic, poza krojem mundurów. Widziałaś obrazki z rajdu rycerzy?

– Czego?

– Rajdu rycerzy. To 3 kolumny amerykańskich transporterów opancerzonych, które jadą z Drawska na Podkarpacie, żeby „pokazywać swobodę przemieszczania się żołnierzy amerykańskich w ramach krajów NATO”. Doprawdy, gdy Północna Grupa Wojsk zapierdalała na Warszawę w październiku ‘56, to ambasada radziecka nie ogłaszała oficjalnie, że to po to, aby pokazać, na ile może sobie tutaj pozwolić. A ludność raduje się, podnosi amerykańskie chorągiewki i wymachuje z wprawą. „Każdy mógł podejść i dotknąć, było wiele sympatii i podziwu” – donoszą telewizje. Kurwa!

– Kurwa. Zmieniając temat: spotkałam PiS na ulicy.

– A po czym poznałaś? Miało pochodnię?

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „Doprawdy, gdy Północna Grupa Wojsk zapierdalała na Warszawę w październiku ‘56, to ambasada radziecka nie ogłaszała oficjalnie, że to po to, aby pokazać, na ile może sobie tutaj pozwolić.” – ambasada radziecka uznała, że wyjątkowo nie będzie głosiła nieprawdy, gdyż wojska zdążały na Warszawę nie dlatego, by pokazać na ile mogą sobie pozwolić. Prawdopodobne jest, że dzięki okazanej swobodzie przemieszczania się żołnierzy amerykańskich w ramach krajów NATO, nie będzie żadna armia ze wschodu „zapierdalała” na Warszawę.
    Mamy nieco więcej szczęśścia niż kiedyś. Mamy nawet dwa szczęścia. Jedno – że armia czerwona, radziecka, rosyjska, wielka konna czy inna „kacapska” nie stacjonuje u nas i szczeście drugie, ze stacjonuje u nas armia tych co w imię historycznej konieczności dziejowej nie zabrali nam io nigdy do siebie nie przyłączyli ani skrawka naszej ziemi i nie wywieźli ani jednego wagonu pełnego ludzi na swoją Alaskę. (Za zbytnią rozwlekłość przepraszam).

  • Na jeszcze większa złość Ipeenom i niszczycielskim skurwysynom radze zaśpiewać „Horst Wessel lied” albo jakieś „Hajli hajlo hajla”. Faktem jest, że nabrałoby to prawdziwego waloru buntowniczości, gdyby owe „skurwysyny” zniszczyły Pani również pomnik autentycznych wehrmachtowów – zdobywców Moskwy, odlany ze zdobycznej amunicji radzieckiej. Nie mogli zniszczyć, gdyż wygrał i mógł stawiać pomniki tylko jeden z naszych okupantów.