Motto tygodnia: Do Wolski przyjechał pan, prawdziwy pan. Jaśnie pan Erdoğan.

GOŚKA DANISZEWSKA nie może przestać płakać po przemówieniu Trumpa. Krótka i ckliwa lekcja historii zapadła jej w duszę oraz oczy. W oczach ma też nużeńce, co ułatwia jej płacz. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA jest przekonana, że Trump siedem razy wspomniał o „Jerusalem Avenue”, bo myślał, że to jakaś żydowska nieruchomość w centrum Warszawy i na pewno pozostaje w posiadaniu któregoś ze sponsorów jego kampanii wyborczej.

 

Daniszewska: – Wiesz, Wołku, że ten Trump, który wychwalał rodzinę, miał kilka żon…

Wołk-Łaniewska: – E tam, kilka. Trzy zaledwie, licząc obecną.

– I jest suchym szwagrem Micka Jaggera i Sarkozy’ego.

– A dlaczego mówi się „suchy szwagier”? Przecież to jest kompletnie kontrintuicyjne – w odróżnieniu od np. „mokrych widzeń”. A może chodzi o to, że jak ktoś ci chędoży żonę, to z nim wódki nie pijesz? Ale to też nieprawda, i to w obie strony. Nie raz i nie dwa zdarzało mi się pić ze szwagierką… A i to mówię tylko o tych przypadkach, o których wiem. A wiem, że nie wiem wszystkiego.

– Nikt nie wie wszystkiego. Za to wszyscy wiedzą, że Trumpa, Jaggera i Sarkozy’ego połączyła uroda Carli Bruni. Uroda i cipa. To znaczy, ze Bóg aprobuje ruchanie. Ten perukowiec o dziwnych ustach przypomniał go czterokrotnie. Błogosławił i ciebie, i mnie. Uroczy mężczyzna z krawatem tak długim, że zapewne obciera nim sobie kutasa po siku. Rzygać mi się chce, gdy słyszę naszych śliniących się – pożal się, nieistniejący – polityków. Przyznaj, że cudna była ta gawiedź zwieziona spod Białegostoku i Sokółki. Zaspokoiła wszystkie potrzeby amerykańskiego prezydenta. Trochę się zdziwił, że buczą na Wałęsę. Dobrze, że potem pojechał do Niemiec, gdzie dostał po piździe, a jego plastikowa żona…

– Od razu plastikowa. Wprawdzie rzeczywiście od podnoszenia kości policzkowych zupełnie jej już oczka zniknęły, za to nie ma pod nimi zmarszczek.

– Plastikowa! Biedaczka musiała siedzieć w hotelu zamknięta w pokoju przez ochronę. A miała takie bogate plany: pogłaskać pacholęta po główkach i rzucić okiem na coś ze sztuki. Jak ja tego nienawidzę!

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „To znaczy, ze Bóg aprobuje ruchanie.”
    O Matko, jasne, że tak, bo jak nie, to by w swej Wszechwładnej Łaskawości spowodował, zebyśwa się rozmnażali poprzez pączkowanie, alibo drogą zapylania, partenogenezy, po polsku dzieworództwem, albo co, kuervas ! Zresztą z tym zapylaniem to tyż bywa różnie. Jak pisał onegdaj tyn stary świńtuch Jan Izydor Sztaundynger: „Rzekła lilia do motyla – nikt nie widzi, niech pan ZAPYLA”.
    Hej !-

  • Łaskawe Panie, wy za grosz romantyzmu nie macie. A przecież Państwo Trumpowie to takie cudowne połączenie dwóch karier, których drogi właśnie w Białym Domu się przecięły. Scarcity makes value, jak mówią nasi aktualni okupanci, a uroda Melanii w niczym nie ustępuje ośmiocyfrowym kontom Donalda. To jest para stulecia, poczekajcie 80 lat i przekonacie się, że mam rację.

  • Obgadywać to każda baba potrafi. Od tygodnika NIE kobiety oczekują działalności oświatowej: jak ruszać dupą i cyckami, aby powtórzyć sukces Melanii. Pogram PiS ma wiele wspólnego z Make America Great Again i byłoby wielkim aktem patriotyzmu wprowadzenie dobrej zmiamy do sypialni przy 1600 Pensylvania Avenue

  • Wulgarne? Dlatego je uwielbiam obie.