Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA kroczy dostojnie i szybko. GOŚKA DANISZEWSKA drepcze przy niej ostrożnie, żeby się nie wypierdolić. Wychodzi na to, że są jedyne, które rozmawiają na chodząco, reszta musi do tego usiąść. „Usiądźmy i porozmawiajmy” – to już hasło.

 

Wołk-Łaniewska: – Mają tego Wałęsę w saku, nikt już chyba nie ma wątpliwości, że podpisywał i inkasował, ekspertyza Instytutu Sehna wykazała jego autorstwo, nikt tego nie podważa z wyjątkiem biednego prof. Widackiego, który musi, bo go broni. Nawiasem mówiąc, tłumaczenie, że Wałęsa nie mógł w latach 70. pisać donosów, bo był niepiśmienny…

Daniszewska: – Tak, słyszałam tę wypowiedź profesora.

– Co Leszek Miller nader trafnie skomentował, że Polska Ludowa zlikwidowała analfabetyzm znacznie wcześniej. Ale ja nie o tym chciałam. Otóż gdyby ten nieszczęsny IPN ograniczył się do omówienia wyników badań naukowych, to byłby moralnym zwycięzcą. Ale ci frajerzy, zwłaszcza doktor Szarek, musieli się zagłębić w swoje polityczne spekulacje: dlaczego Wałęsa wspierał lewą nogę, w domyśle, czy Kiszczak go szantażował? Dlaczego Wałęsa nie zrobił szefem NIK „osoby o nieposzlakowanej opinii”, jaką był Romaszewski, tylko „kandydatkę postkomunistów” Ziółkowską? I od razu się człowiekowi przypomina, że ów nieposzlakowany Romaszewski wytargał od wolnej Polski, w której nieprzerwanie był senatorem, ćwierć miliona złotych odszkodowania za to, że o nią tak nieposzlakowanie walczył. I każdy, kto nie popiera PiS i jego chorobliwie spiskowej wizji świata, ma naturalny odruch solidaryzowania się z Wałęsą, choć akurat jeśli chodzi o jego konduitę w latach 70., to jest niewiele wątpliwości.

– To akurat prawda. Zmieniając temat: muszę ci, Wołku, opowiedzieć los dalszy pana Jana. Przyszedł w zeszłym tygodniu. Już w swoim paskudnym, a odwszonym łbie myślałam, że chce się wprowadzić.

– Widzisz, jaki masz niski poziom wiary w człowieka?

– Prawda? A on przybył czysty, ogolony, elegancko po Jurkowemu ubrany, żeby podziękować. Opieka społeczna znalazła mu schronisko, gdzie jest mu dobrze. Jest to schronisko męskie, gdzie na pewno znalazłabyś mnóstwo wielbicieli, bo pan Jan, lat 59, jest jednym z najmłodszych. Nie, nie możesz się tam wprowadzić, bo tam obowiązuje abstynencja.

– A nie, to dziękuję.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.