Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA udała się na Maderę. Zapewne podąża tropem Marszałka. Jeśli on też szlajał się po knajpach. GOŚKA DANISZEWSKA czuje się do dupy. I tak też wygląda – jak mop po sprzątaniu.

 

Daniszewska: – Ja powiem tak…

Wołk-Łaniewska: – Ktoś ci się oświadczył? A co na to Urban?

– Nie, to był cytat: „Ja powiem tak: proszę panią, ja tą sprawę już wyjaśniałem”. Taką piękną polszczyzną posługuje się nasz rzecznik Bochenek.

– On nie jest od mówienia.

– Rzecznik nie jest od mówienia? To ciekawa koncepcja. A od czego?

– Od tego, żeby cieszyć oczy prezesa. Pamiętasz, jak pogodynek z TVP Kraków zrobił polityczną karierę? Prowadził konwencję wyborczą PiS, a potem prezes „zaprosił go do swej garderoby i powiedział: – Bardzo mi się podobało”. Zauważyłaś, że niespodziewane kariery w PiS robią śliczni młodzi mężczyźni i masywne niewiasty w wieku matronalnym? Nigdy odwrotnie. Zbigniew Ziobro, Andrzej Duda, Adam Hofman, nawet Michał Kamiński 20 lat i 40 kilo temu – oni wszyscy mają taki specyficzny typ urody, którego ni chrena nie można nazwać lumberseksualnym.

– Co pod tym się kryje?

– To od drwala. Zarośnięty, niedomyty, z siekierą w ręku. Znaczy supermęski. Jak mawiali starsi panowie: „postać, że tak powiem, fizyczna”. Młodzi mężczyźni, którzy robią karierę w PiS, nigdy nie są fizyczni, tylko śliczni jak z boysbandu. Minister Bochenek to kolejny okaz tego samego szlachetnego gatunku.

– Jak na niego patrzę i go słucham, to rodzi się we mnie zachwyt nad moim domowym Goebbelsem. Wstydu nie ma, że się ten młodzieniec na tego rzecznika najął. A właściwie, że jego najęli.

– Nie jest to najbardziej bezwstydna rzecz, którą ta władza robi, pozwolę sobie zauważyć.

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.