Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA nie odrywa mordy od telewizora. Z czynnego uczestnika demonstracji została kibicem. Przyjdzie wiosna i wyrówna. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA też nie chodzi demonstrować, ale nie ze względu na aurę, tylko z przekonania. Z demonstracji interesują ją tylko pochody pierwszomajowe.

 

Wołk-Łaniewska: – Pamiętam z dzieciństwa dowcip, a może skecz kabaretowy o budowlańcach, którzy zostali wyrzuceni z prac w przedszkolu, albowiem zachowywali się niestosownie. Majster ich wzywa i pyta: „Co wyście tam, kurwa, nawywijali?”. A jeden z przedstawicieli klasy robotniczej tłumaczy: „No więc Filipiak lutował coś pod sufitem i nakapał mi cyną za kołnierz. Powiedziałem więc do niego: »Kolego Filipiak, może was to zdziwi, ale ja ogromnie nie lubię, kiedy mi rozżarzona cyna kapie za kołnierz«”. Otóż śmieszyło mnie to ogromnie w latach 80. i śmieszy nadal.

Daniszewska: – Ja wolę spieprzajdziada. Ostatnio mój siostrzeniec powiedział: – Ciociu, mama jest taka delikatna i nienawidzi twojego języka. Odrzekłam: – Stasiu, odpierdol się od mojego języka. Nie twój zasrany interes. I dało radę. W jednym z maili Czytelniczka napisała do mnie, że jej 75-letnia mama jest zachwycona naszymi przekleństwami…

– A moja mama nie jest zachwycona naszymi przekleństwami. Staram się chować przed nią tę stronę, ale czasem jakoś znajdzie. I teraz jeszcze się dowiedziałam, że mama mojego przyjaciela też czyta „NIE” i podejrzewam, że również nie jest zachwycona, bo robi wrażenie damy. I jeszcze mnie za przeklinanie w tekstach skarcili prof. Łagowski i ambasador Andrejew między innymi…

– I co, przestaniesz przeklinać, konformistko?

– No, chciałabym, ale coś mi, kurwa, nie wychodzi. Może sobie podejmę w tym temacie postanowienie noworoczne.

– Chwała nieistniejącemu, że postanowienia noworoczne z zasady można o kant dupy potłuc, bo już się martwiłam, że będę musiała sobie poszukać stosowniejszej partnerki do dialogów. Ale nie nasze obrzydliwe słownictwo bądź jego brak było powodem naszego domowego wielkiego rozczarowania. 13 grudnia, zgodnie z moimi przewidywaniami, pies z kulawą nogą nie przyszedł, żeby naubliżać Urbanowi. Ani pół człowieka! Pies Iwan, który liczył na rozrywkę, też był załamany. Trzy razy wychodziłam na ulicę, a tam coraz bardziej nikogo nie było. Mam do ciebie żal, bo też nie przyszłaś.

– No bo mi zakazałaś wyzywać Urbana od krwiopijców.

– Mówiłam ci tylko, że to by było nie na temat 13 grudnia. Nawet Superstacja, która liczyła na pikantny materiał, odjechała rozczarowana. I wtedy sobie uświadomiłam, że świat polityki się zmienił. Oni już przestali nienawidzić Goebbelsa stanu wojennego. Oni teraz nienawidzą Michnika, Frasyniuka, Wałęsy i kilku innych. To są obiekty ich obrzydzenia, a nie miły i sympatyczny Urban.

– Sic transit goria mundi… A z aktualności?

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Na urodziny Wodza Proletariatu a takze na Nowy Rok:

    Новый год. Над мирным краем
    Бьют часы двенадцать раз,
    Новый год в Кремле встречая,
    Сталин думает о нас.