Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA płacze po Fidelu… GOŚKA DANISZEWSKA nie szlocha, ale przynajmniej znała kilka osób, które go znały. Jak jeden mąż twierdziły, że był fascynujący.

Daniszewska: – Nie, błagam cię, nie rozmawiajmy o Kubie. Ani ty, ani ja nie mamy nic nowego do powiedzenia. I basta.

Wołk-Łaniewska: – To akurat nieprawda. Jest mnóstwo nowych rzeczy, które można powiedzieć o Kubie, zwłaszcza w Polsce, ale pies ci mordę lizał. Nie rozmawiam o niczym innym od tygodnia…

– Jasne, wiadomo, że lubisz starszych mężczyzn, ale tych po dziewięćdziesiątce to chyba już przegięcie. Raul nie ma w sobie nic pociągającego, wszystko zgarnął starszy brat.

– Sprawiedliwość istnieje tylko w socjalizmie. W genetyce jej nie ma.

– O socjalizmie też nie będziemy rozmawiać.

– A o czym będziemy?

– Dajmy na to o literaturze. Wreszcie dotarłam do 563. strony książki „Jerozolima biografia”. Napisał ją Simon Sebag Montefiore, oby żył wiecznie i wiecznie pisał. Czytałam ją partiami i z przerwami. Jest to książka tak naładowana, że wydaje się bombą, która za chwilę wybuchnie.

– Trochę to egzaltowane, co mówisz.

– Bo nie czytałaś. Jest to biografia miejsca na Ziemi tak niebywałego, że drugiego takiego nie ma. W głowie mi zostało może 30 proc., a może nawet mniej. Zapamiętałam też piękny i mądry cytat z „Dzienników Theodora Herzla”, nieco utopijnego syjonisty: „O Jerozolimo: ten człowiek, obecny tu przez cały czas, uroczy marzyciel z Nazaretu, sprawił tylko tyle, że zwiększył nienawiść”. Jakie to bliskie naszym zatwardziałym sercom ateistek. Pożyczę ci ją na kolejny urlop.

– Taaa, to może chwilę potrwać… Urlopy ostatnio jakoś mnie omijają…

– Tak, tak, wiem, bo ci za mało płacimy. Jak na socjalistkę strasznie jesteś skupiona na pieniądzach. Wracając do Montefiorego: teraz żałuję, że nie przeczytałam jej przed wizytą w Jerozolimie. Zupełnie inaczej chodziłabym ulicami.

– Tyłem i na czworakach?

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • W Meksyku i na Dominikanie (w Haiti nie byłem) widać robotników pracujacych na budowach boso.
    Na Kubie nie do pomyślenia.
    Wolałbym być najbogatszym Meksykaninem niż najbogatszym Kubańczykiem.
    Ale i wolałbym być najbiedniejszym Kubańczykiem niż najbiedniejszym Meksykaninem