Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA marnuje sobie wzrok. GOŚKA DANISZEWSKA doskonale wiedziała, co robi, podając numer jej telefonu. Podłość tej kobiety nie ma bowiem granic.

 

Wołk-Łaniewska: – Szczerze podziwiam prof. Kołodkę.

Daniszewska: – Spróbuj nie podziwiać.

– Od niepodziwiania to ja mam Balcerowicza. Kołodko może mieć – hm… – niekonwencjonalny styl, ale on od 25 lat mówi to, co teraz zaczynają mówić wszyscy, łącznie z Belką.

– Ale bez Balcerowicza.

– Myślę, że gdyby kiedyś nastąpił taki dzień, że Balcerowicz zacząłby mówić to, co mówi Kołodko, to Kołodko zacząłby mówić co innego. Pamiętasz dykteryjkę Kwaśniewskiego z Chin?

– O Kołodce?

– A jakże. Prezydent był z oficjalną wizytą w Ogólnochińskim Zgromadzeniu Przedstawicieli Ludowych. Na trybunę wyszedł jeden deputowany, ukłonił się nisko i zaczął wystąpienie: „Quand go dzian dziung dzin renmin zon hua kolodko…”. – Myślę sobie – opowiada Kwaśniewski – jakież to chińskie słowo jest tak podobne do nazwiska naszego wicepremiera. A tłumacz: – Pan poseł pyta, jak postępuje wdrażanie znakomitej „Strategii dla Polski” autorstwa pana premiera Kołodki… Teraz rozumiesz, że mogłam się czuć wyróżniona?

– Ależ oczywiście.

– W tę sobotę poczułam się generalnie bardzo ważna i zajęta, bo najpierw wasz przyjaciel, red. Passent, zaczepił mnie w barze u Araba nad kanałkiem, żeby mnie zaprosić do swojego programu w TOK FM, potem zadzwonił do mnie prof. Kołodko, a potem jeszcze byłam na 80. urodzinach prof. Pastusiaka, któremu tą drogą jeszcze raz składam najserdeczniejsze życzenia. Gdy siedziałam u tego Araba i zadzwoniła do mnie moja ukochana przyjaciółka, to powiedziałam do kolegów, z którymi siedziałam: „To tylko Kasia”.

– Zanim nacisnęłaś „odbierz” czy potem?

– Patrzcie ją, jaka bystra. Potem, niestety.

– I co, masz wakat na stanowisku przyjaciółki?

– Właśnie, że nie. Bo moi przyjaciele są prawdziwymi przyjaciółmi i wybaczają mi drobne słabości. Trochę się ze mnie nabijają, ale dobrodusznie. I jeszcze, dla dobrej miary, podpadłam kolegom, z którymi siedziałam, bo wyraziłam żal, iż takie celebryckie wydarzenia w moim życiu marnują się na nich, a jak jestem w towarzystwie mężczyzny, na którym chcę zrobić wrażenie, to pies z kulawą nogą nie podejdzie, żeby wyrazić podziw dla mojego talentu.

– Los to wredna kurwa jest.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • No jak to? Przecież ja nie pierwszy raz wyrażam podziw dla Agnieszki W-Ł, a mam prawie taki sam, jak dla imienniczki Osieckiej. Taaa, bo na odległość i pod artykułem to już się nie liczy? 🙂