Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA nasyca się powrotem z urlopu. Jej zwierzęta zajmują się swoimi sprawami, ale np. Iwan wpada co pół godziny sprawdzić, czy ona na pewno jest. Aby zapewnić sobie wielką miłość, trzeba psy, a być może i kochanków zbierać przy szosie. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA jest, jak wiadomo, zakochana w sobie. Cudza miłość jej niepotrzebna.

 

Wołk-Łaniewska: – Ilekroć wydaje mi się, że już wszystko wiem o Terlikowskich, za każdym razem potrafią mnie czymś zaskoczyć. Najpierw Terlikowska opowiedziała w „Gazecie Wyborczej”, jak bardzo jest nieszczęśliwa, że stary Terlikowski i małe Terlikowskie zmuszają ją do urodzenia dwieście czterdziestego piątego dziecka, a ona ma dość ciąż, bo się robi jak słoń…

Daniszewska: – Robi?

– Oj tam, oj tam… I że ona mówi Terlikowskiemu, że nie chce, nie ma siły, a on jej na to: „Widzę po twoich oczach, że byś chciała”. I dzieci jej zrobiły wygaszacz ekranu z napisem: „Chcemy dzidziusia”. I ginekolog, „osoba mocno związana z kręgami prolife”, ją pyta: „Czy nie wzrusza cię, że dzieci proszą o kolejne dzieci?”. A ona, że nie. A potem stara Terlikowska opowiedziała Malinie Błańskiej, że chapie dzidę Terlikowskiemu, ale nie łyka, bo on musi kończyć „w kobiecie”…

– A w paszczu nie jest w kobiecie?

– Musi u katolików nie. Paszcza katolickim kobietom niepotrzebna, w końcu głosu nie mają. Tak czy inaczej ostatnio starzy Terlikowscy wystąpili w telewizji Terlikowskiego w sprawie rozwodów.

– I co mówili?!

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.