Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

GOŚKA DANISZEWSKA dalej pławi dupę w morzu dla bogatych. A jak już pławi, to przy okazji pierze majtki i podkoszulki. Mniej fatygi, a skutek ten sam. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA, stosownie do swojej pozycji społecznej, pojechała do Niechorza pod Rewalem. Tam woda ma 16 stopni, nic więc sobie nie wyprała.

 

Wołk-Łaniewska: – Tylko żeby nie było, że narzekam…

Daniszewska: – No, trochę narzekasz…

 

– Właśnie mówię, że nie. Kocham Bałtyk, który jest w kolorze brudnej szmaty; uważam, że jest to najpiękniejszy kolor morza na świecie i żadne turkusowo-szmaragdowe dekoracje nie mogą się z nim równać. A Niechorze jest uroczą malutką miejscowością z piękną plażą i jest tu nawet kolejka wąskotorowa, w razie gdyby komuś wydało się za malutkie i chciał zaczerpnąć wielkomiejskiego życia w Trzęsaczu albo nawet Rewalu. Trzęsacz szczególnie polecam, bo tam jest antychrześcijańska wystawa multimedialna.

– Serio?

 

– No. Opowiada o losach lokalnego kościoła, który jest słynny z tego, że go nie ma.

– To chyba wymaga pewnego rozwinięcia.

 

– Masz rację. Otóż kościół został wybudowany w XV w. 2 km od morza, ale z czasem krawędź klifu przesuwała się coraz bliżej, aż w końcu morze zabrało cały kościół z wyjątkiem kawalątka jednej ściany. Legenda mówi – i jest opowiadana w tamtejszym mini-muzeum – że to wszystko dlatego, iż głupi ksiądz kazał na siłę chrzcić wyławiane z wody zielenice, czyli lokalne syreny, córki boga Bałtyku, i jedna od tego umarła. Lud prosty mówił, że trzeba ją wrzucić z powrotem do morza, ale ksiądz idiota się uparł, że teraz pół-ryba jest chrześcijanką i trzeba ją pochować na kościelnym cmentarzu. Co tak wkurwiło tatusia, zwanego lokalnie Pluskonem, a powszechnie Neptunem, że poszczuł morze na kościół i zlikwidował spory kawałek wybrzeża. Myślę, że lata czarnej indoktrynacji kompletnie nasrały nam w głowach, bo wyznam ci szczerze, że pierwsza myśl, jaką miałam po wysłuchaniu tej legendy, była taka, że przecież to muzeum narusza wartości chrześcijańskie i jak to możliwe, że jeszcze go nie zamknięto.

– Właśnie dlatego warto czasem wyjechać zagranicę, np. do Francji, i poobcować z państwem neutralnym światopoglądowo. A także z ludźmi. Muszę ci, Wołku, opowiedzieć, co mnie tu spotkało, a w zasadzie nas.

– Nas, czyli ciebie i Urbana?

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Redaktorzy? Co jest z Wami?Nauczcie się w końcu poprawnie używać terminu „zagranica”. W tym kontekście winno być- „za granicę”.To już jakaś maniera , to pisanie z błędem, A jest tyle poprawnych możliwości- „zagranica”, za granicą”,” z zagranicą”, zza granicy”. Wystarczy użyć w odpowiedniej formie.:)

  • Sliczna ta opowieść o syreanch i Pluskonie. Boga oczywiście nie ma, ale Pluskoń… kto wie?

    • Pluskoń chyba nie egzystował, za to pluspięćset jeszcze jakiś czas pobędzie, no chyba, że to syreni śpiew…

      • Pluskoń jest starszy niz judaizm czyli rowniez katolstwo i islam.. Lubie fim Clash of Titans w ktorym Pluskon uwalnia Krakena.