Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA jako zdeklarowana i zapisana ateistka nawet nie chce być w drodze do kościoła. GOŚKA DANISZEWSKA przypomina jej, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Idą więc do Rzymu, bo z czegoś trzeba żyć.

Daniszewska: – Mam dla ciebie dobrą wiadomość ze świata nauki. Białostocka Akademia Medyczna z bliżej nieznanymi amerykańskimi naukowcami odkryli w Puszczy Białowieskiej nowy rodzaj grzyba, który leczy raka i również depresję.

Wołk-Łaniewska: – I na zdrowie!

– Też się cieszę! Profesor tegoż uniwersytetu znalazła w mące z wodą kawałek mięśnia serca Jezusa w stanie agonalnym, a podejrzewam, że ten Amerykanin rozsadzał parówki Macierewiczowi w garnku z gorącą wodą. Teraz widzę oczyma wyobraźni, jak chorzy na raka ryją jak dziki tę grzybnię. Profesor Tołpa się kłania. Też miał coś wspólnego z rakiem, ale chyba już umarł. Nie pamiętam, na co. I nie pamiętam, czym się leczył. Pani Johnson i Johnson, która go lansowała, też chyba umarła. I też nie wiem, czy po preparacie, czy przed. Cisza nad tą grzybnią. Ciekawe, że odkryto ją w Puszczy Białowieskiej, o której teraz głośno. W Konstancinie żadna grzybnia antyrakowa się nie zalęgnie, bo urzędnicy pilnie wysyłają panów od zieleni, żeby zalewali ulica po ulicy randapem.

– Czym?

– To taki preparat, którzy zabija wszystko, co zielone. Na ulicy ma być gładko i szaro. A syf z malarią na działkach Rysia Variselli niech się syfi.

– W tym miejscu pozwól, że pozdrowię zaprzyjaźnionego Czytelnika z Białegostoku, który bardzo się interesował syfem Variselli.

– Pozdrawiamy. Syf też zdrowy, kwitnie i bujnie się pleni, ale nikt z urzędników mu złego słowa nie powie, bo to ich przerasta. No więc wydarłam mordę na bogu ducha winnego pracownika. Potem go przeprosiłam i umówiliśmy się, że u mnie nie będzie lał.

– To zabrzmiało nieco dwuznacznie.

– Nie chodziło o to, żeby moczu nie oddawał, tylko żeby roślinności nie mordował. Choć jeśli chodzi o mocz, to też bym wolała nie. Zmieniając temat: bardzo mnie rozbawił Macierewicz. Już widzę paralotniarzy z kałachem w ręku. Jak powiedział jeden z widzów parady wojskowej w Warszawie: „No i jak to zobaczyłem, poczułem się wreszcie bezpiecznie”. I on to mówił serio. Zatem ja też serio liczę na ministra Macierewicza i jego wizje wojenne. Trudno, swoje lata mam i nie zmarnowałam ich na klęczeniu w kościele.

 

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.