Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA dalej baluje na Saskiej Kępie. To jest najcudowniejsza dzielnica Warszawy. Poznała Kryśkę, kobietę niezłomną i cudowną. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA marzy o Sopocie. Niezmiennie przywołuje argument, że Kępa to jest Sopot, ale morza brak. I ma trochę racji.

 

Daniszewska: – Wreszcie poparłam politykę Putina. Przychodzi policja do sklepu, a tam trzy gęsi zamrożone. Gęsi lewe, bo napisy po anglijsku. Bardzo poważna żeńszczyna w mundurze i czapce aresztuje te mrożone tuszki pod obiektywem równie czujnej kamery. Mina u niej poważna jak u kota przy sraniu. Biorą te trzy gęsi, kładą gęsiego, sprowadzają pojazd gąsienicowy i rozjeżdżają. Zesrałabym się ze śmiechu, gdyby nie to, że mi się akurat nie chce srać, że zacytuję klasyka Stonogę z wizyty w naszej redakcji.

Wołk-Łaniewska: – Taak. Każdy ma takiego klasyka, jakiego sobie wybierze. Choć trzy srania w jednym akapicie wydają mi się aktem dyskryminacji wobec innych czynności fizjologicznych, którymi też można opisać stosunek do Rosji, bądź co bądź.

– A kochaj sobie ten swój związunio…

– Srasz na to?

– Żebyś wiedziała. Ja ostatnio patrzę na Putina jak na „Pożar w burdelu”. Pamiętasz Lejzorka Rojtszwańca? To wróciło ze zdwojoną siłą z powodu mediów. Hodowla królików niczym nie różni się od hodowli mrożonych gęsi. Karmi się tym samym idiotyzmem. O kurwa, co za debile!

– To jeszcze nic, najwyraźniej nie słyszałaś o holokauście kaczątek.

– Najwyraźniej nie.

– Otóż na granicy ukraińsko-rosyjskiej rosyjskie służby złapały faceta, który szmuglował do Rosji 50 kaczątek zakupionych na targu w Charkowie. I, ku oburzeniu całego ekologicznego świata, kaczątka zostały brutalnie zamordowane, a ich niewinne trupki spalone. Boga w sercu nie mają!

– À propos boga: widzisz, Wołku, coraz bardziej mnie zastanawiasz. Przypominam sobie rozmowę z zeszłego tygodnia i twój produdowski argument, że ma on jedno dziecko, a Komorowski kilkoro. Jak na analityka politycznego nieźle. A to, że lata z kościoła do kościoła, trudno, tak go wychowano – mówiłaś. A może ten Duda tylko raz zaruchał? Nie bierzesz tego pod uwagę?

– Raczej nie, szczerze mówiąc. Ręce mu się nie trzęsą, nie ma błon między palcami… I owszem, uważam, że to, co katolicy nazywają „świadectwem życia”, jest istotne w ocenie polityka. I owszem, nie znoszę dzieciorobów. Sądzę, że posiadanie piątki dzieci nie wystawia nikomu najlepszego świadectwa, przynajmniej w oczach człowieka postępowej lewicy. Dlatego, że piątka dzieci wyłącza kobietę z czynnego życia zawodowego na kilkanaście najbardziej produktywnych lat, czyli w praktyce na zawsze. I dlatego, że Polaków jest za dużo. I dlatego, że piątka dzieci dowodzi albo tragicznego nieuświadomienia, albo ideologicznego wstrętu do antykoncepcji, albo poczucia udziału w katolickiej misji zaludniania ziemi, która jest, jak wiadomo, przeludniona. Właśnie w zeszłym tygodniu obchodziliśmy Dzień Długu Ekologicznego…

– A od kiedy ty się tak przejmujesz ekologią?

– Nieszczególnie się przejmuję, oczywiście, ale tzw. biopojemność ziemi, czyli zdolność do odtwarzania zasobów naturalnych, jest obliczana na mniej więcej połowę obecnego zużycia. W tym roku ów nieszczęsny Dzień Długu Ekologicznego – rzeczywiście, debilna nazwa – przypadł 13 sierpnia, co oznacza, że roczne zasoby odtwarzalne ludzkość zużyła w 7,5 miesiąca, czyli zużywamy 1,5 Ziemi rocznie. I to jednak, kurwa, warto wiedzieć, czy się człowiek rozczula nad losem norek, czy nie.

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pani Daniszewska, skądinąd nie bezpodstawnie, się pyta czy Jużnieelekt (JNE) Duda „…tylko raz zaruchał?”. Wygląda na to, że Michał Urbaniak w wywiadzie dla Waszej gazety na pytanie, jak ocenia JNE Dudę, wymigal się znajomym, który miał powiedzieć, że JNE Duda jest tak święty, że jak MU staje, to do środka. A tak, wiadomo, dzieci się nie robi. No nie?!