Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA gapi się w telewizor z zainteresowaniem godnym lepszej sprawy. Jak gdyby w życiu nie widziała papieża. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA czyta prawicowe media. Tylko one wiedzą, co papież tak naprawdę chciał powiedzieć.

 

Wołk-Łaniewska: – Teraz to już na pewno wiemy, że to nie jest prawdziwy papież! Spotkał się z Macharskim i Macharski umarł! Gdyby to był bym nasz prawdziwy papież, to by Macharskiego ozdrowiło.

Daniszewska: – Niewątpliwie.

– Prawda? Nawiasem mówiąc, w komentarzach po śmierci Macharskiego szczerze zaimponował mi arcybiskup Hoser.

– Ależ opowiedz.

– Otóż Hoser stwierdził, iż Macharski i jego przyjaciel Wojtyła „przez swoją osobowość i intelektualne podejście do Kościoła przyciągali, nie odpychali”. Czy to znaczy, że Hoser zdaje sobie sprawę, iż on z tych samych przyczyn odpycha, nie przyciąga?

– Wydaje mi się, że może to być twoja nadinterpretacja.

– Tak sądzisz? Może i masz rację.

– Na pewno mam. Wracając do papieża: tak naprawdę gapiłam się na naszych świętojebliwych. Na ich minki, gdy wysłuchują słów papieża, żeby potem mętnie się wykręcać w sprawie uchodźców. Cała wiara Szydło poszła się jebać, gdy nawijała o uchodźcach ukraińskich, którym pomagamy. To oni, kurwa, nam pomagają przy budowach i sprzątaniu mieszkań! Czy katol musi się spowiadać z takich łgarstw? A ty pokaż kolana. No, jakieś delikatne odciski tu widzę. Może i ty uległaś mocy i pięknu Franciszka?

– Różne są, powiadam ci, drogi wiodące do nabawienia się odcisków na kolanach…

– A prawda, zapomniałam.

– Jeśli chodzi o Franciszka, to najbardziej mi się w nim podoba obsesyjna wręcz nienawiść, jakim otacza go nasz najbardziej wierny lud. Postudiowałam sobie komentarze na portalu braci Karnowskich. Szczególnie udane były do tekstu o tym, że papież powiedział, że należy przeprosić gejów. „Jak tak, to niech im zrobi loda na placu” – napisał jeden bogobojny rodak. A inny dodał: „Papież Francowaty niech się idzie pierydolić”. Tak po staropolsku. Więc jakkolwiek papież jako instytucja jest mi nieodmiennie wrogi, to jednak doceniam wpływ, jak ma na Polaków-katolików.

– Znaczy że szlag ich trafia?

– To też, ale ważniejsze jest to, że ta właśnie najbardziej autorytarna, najciemniejsza masa buntuje się przeciw najwyższemu autorytetowi, jakim dla każdego papisty winien być – jak sama nazwa wskazuje – papież. Kto wie, może przeciw Jarosławowi się też zbuntuje?

– Piękna myśl. Wracając do Franciszka: chłopina jest taki sam jak wszyscy, ma tylko lepszy PR. Siedzę więc sobie i gapię się na to widowisko. Słyszę też, że Franciszek udaje się do Auschwitz i Birkenau, czyli do niepolskich obozów zagłady. Niech jedzie – myślę sobie – ja mu nie żałuję. Słyszę też, że spędzi tam czas w ciszy i samotności. I tu wymiękłam. Za nim sunie rząd fotoreporterów i telewizji. On przeżywa, a oni filmują. Nawet w celi Kolbego, który zasłynął przez swoje antysemickie przedwojenne poglądy, on się modli i cierpi, a kamera to obserwuje. Nawet światło jest przyciemnione, żeby cierpienie było wiarygodniej podane. Przecież tak nie można! Wystarczyłoby jedno jego słowo i zostałby sam.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pani Daniszewska, pani może sobie twierdzić, że tak nie można, bo pani szef jest pani mężem, czyli zasadniczo pani jest jego szefem. Niestety Franciszek musi jakoś swojemu szefowi udowodnić wypełnianie obowiązków pracowniczych.