Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Opalona na mahoń AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA wyraźnie ma w dupie PiS, a straszenie jego rządami uważa za niemodne i nieeleganckie. GOŚKA DANISZEWSKA obejrzała w telewizji Glińskiego, profesora i byłego kandydata na premiera technicznego. Zajebisty wytrzeszcz mu się zrobił, a z ust toczył pianę. Wszyscy jesteście agentami! Tak mniej więcej brzmiało jego przesłanie.

Otóż, Wołku, całkowicie zmieniłam zdanie. Uwielbiam i popieram Dudę.

– Yyyyy?

– Tak, nie przesłyszałaś się. Andrzeja Dudę, prezydenta niektórych Polaków. Całym sercem jestem za PiS i życzę mu wysokiego zwycięstwa w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

– Eeeeee…

– Jestem całkowicie zdrowa na umyśle i trzeźwa.

– No, z tą trzeźwością to jednak trochę przesadziłaś.

– Oj tam, tak się mówi. Chodziło mi oto, że poczytalna. Pamiętasz, Wołku, kabarety za komuny? Pytam, bo ty jeszcze wtedy w pieluszce chodziłaś.

– Pamiętam, nawet Pietrzak był śmieszny, choć dziś to brzmi zupełnie abstrakcyjnie.

– No właśnie. Były rewelacyjne. Komuchy też przychodziły się pośmiać. Przeważnie z siebie. Potem przyszła wolność i wyszła dupa. Jakieś idiotyczne gadki o dupie Maryni. Pozbawione wdzięku i dowcipu. Gdy z telewizora zniknęła jeszcze Olga Lipińska, nic już nie było do śmiechu. A teraz bajka!

– Niech zgadnę: „Pożar w burdelu”?

– Oczywiście. Byłam na najnowszym spektaklu. Z burdeltaty pot płynął strumieniami. A spektakl był o powstaniu warszawskim. 2 sierpnia w uszach miałam jeszcze patriotyczne ględzenia i żałosne śpiewy. Pod powiekami Panią Premier spacerującą z sanitariuszką, która opowiadała o swoim pierwszym dniu powstania. W uszach dźwięczał mi pisuar Sasin zgorszony faktem, że Duda elekt nie dorwał się do mikrofonu. A tu pełne wariactwo. U jednej pani USG wykazało, że ma w sobie płód w hełmie. Ale nie będę ci opowiadała. Sama musisz zobaczyć.

– Dobra, zobaczę, już nawet kupiłam bilety. Pod twoim wpływem, powinni ci odpalić dolę.

– Oni tam raczej nie mają problemu z widzami. Ale, wyobraź sobie, udało mi się zdobyć bilety dla młodych naszych wnuków.

– Babcia, zabieraj mnie na takie cuda – wyszeptał Iwan. – To był pierwszy teatr, na którym nie usnęłam – stwierdziła z błyszczącymi oczami Zosia. Nie muszę ci dodawać, że byli oni najmłodszymi widzami. Niech więc Duda rzuca się na hostię albo klęczy z miną srającego kota, byle „Burdel” trwał.

Amen.

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pięknie pięknie,a dove mia Livorno?

  • Dziś rano słuchałem świetnego kabaretu w radiu TOK FM. Otóż poranny skecz opowiadał tam komik Jerzy Wenderlich. Bzdety i pewność siebie tego pana ustepują śmiesznośćią jedynie Houdiniemu SLD – panu Millerowi. Szkoła jednak ta sama. Ja osobiście wybiorę się jednak na „Pożar…”. Wolę humor gorący, ale niższych lotów. Pure nonsens panów Wenderlicha i Millera jest poza moim zasięgiem. Pozdrawiam Autorki.