Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA wyżej sra niż dupę ma. Udaje wielką panią, która przyjmuje wielkich tego świata. A przecież wszyscy wiedzą, że jest prostą dójką z Białegostoku – jak mawiał jej pierwszy mąż nieboszczyk. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA uważa, że nic nie musi udawać. Nikogo też nie przyjmuje, bo zawsze ma bajzel w domu.

Daniszewska: – Posprzątałabyś może?

Wołk-Łaniewska: – Kiedy nie mogę. Jestem organicznie niezdolna do posiadania porządku we własnym domu. Co jest skądinąd dość zabawne, bo wszędzie indziej sprzątam wręcz kompulsywnie. U kochanka, w hotelach, na wakacjach – mówię ci, żona ze Stepford. A żebyś wiedziała, jak perfekcyjnie pakuję walizki… A w domu – burdel jak stąd do Timbuktu.

– Na pewno znalazłaś dla tego jakieś bardzo mądre naukowe wytłumaczenie.

– Szukałam, a jakże, ale żadne mi się nie podobało.

– A jakie były?

– Coś na temat niskiej samooceny…

– Niskiej samooceny? Ty?!

– Dlatego mówię, że mi się nie podobały.

– À propos samooceny i generalnie refleksji: żałuj, Wołku, że nie jeździsz na rowerze.

– Taaa, bo to bardzo intelektualne zajęcie.

– Żebyś wiedziała. Ja to robię dla samotnego myślenia. Samodzielnego, bo sama ze sobą. Fizkultura się nie liczy. A dzisiaj myślałam o Fidelu.

– Los hombres mueren, el Partido es inmortal…

– O moim kocie Fidelu, głuptaku. Kubę mam tam, gdzie wszystko. Chociaż lubię dowcip rysunkowy: wielka dupa na niebie i podpis: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Mam jeszcze jeden: dwaj faceci siedzą przy barze. – Pan z Zakopanego? – pyta ten z twarzą zwykłą. – Nie – odpowiada ten z zakreskowaną. – Ja z wątroby.

– Wyznam szczerze, że nie chwytam.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Słaby dowcip o tych twarzach. Ja znam lepszy:
    Stalin opierdala Zukowa i każe mu opracować plany nowej ofensywy jeszcze raz. Zukow odmeldowuje się, a zaraz po wyjściu z gabinetu mówi po cichu: „Co za chuj”.
    A Poskrybyszew to usłyszał. I doniósł generalissimusowi. Stalin kazał im przyjść razem nazajutrz.
    Stalin: Towarzyszu Zukow, a kogo mieliście na myśli, kiedy wychodząc wczoraj z mojego gabinetu powiedzieliście „co za chuj”?
    Zukow: Hitlera oczywiście.
    Stalin: Hitlera? To charaszo, oczien charaszo. A wy towarzyszu Poskrybyszew, a kogo wy mieliście na myśli, kiedy przyszliście wczoraj z donosem?

  • Ta kurwie co na portalu Frondy za pieniądze krzyczy w imieniu diabła fatalnie to wyszło i bardziej to wygląda na nieudany orgazm z tym brodatym hu.em i oszustem!