Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

„Wiesz, już mi się to na amen znudziło. Chyba coś przegapiłam” – tak jednego dnia napisała GOŚKA DANISZEWSKA. Nie pamięta, kiedy i z jakiego powodu. Ponieważ używa starych, nieco zapisanych kartek, to nie wie, z jakiej epoki jej życia pochodzą. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA jedzie do Brukseli szczekać na NATO. Teraz to ją już na pewno zamkną. Lepiej późno niż wcale.

 

Daniszewska: – Ostatnio w telewizorze jacyś dziennikarze zapamiętale rozważali motywy działań Kaczyńskiego. Jeden twierdził, że on chce elity wymienić, a drugi, że je przewietrza.

Wołk-Łaniewska: – Bąknął ktoś, że jelit łatwo się nie zmienia…

– Że co?

– Młynarski oczywiście. W 1992 roku, za Suchockiej, napisał był śliczny kawałek o chorym, „co wspaniałych miał doktorów, lecz wyzdrowieć nie potrafił nic niestety”. I jeden lekarz zaordynował wymianę jelit. „Bąknął ktoś, że jelit łatwo się nie zmienia, na co lekarz, niezrażony, tak odpalił: – Czas już, do cholery jasnej, by rozwiązań szukać własnych, gdy nareszcie się we własnym jest szpitalu”.

– Uniwersalne.

– Prawda? I puenta: „Ten nasz lekarz będzie eksperymentował; i jak dobrze się postara, to choroba będzie stara, lecz jelita to się nam szykuje nowa”.

– Już jest. Ja do tej pory myślałam, że elity poległy w samolocie. A teraz z elit została Rafalska, Macierewicz i mój ulubieniec Bochenek. Coś ostatnio go mało w telewizji. Bardzo mi brak jego wypowiedzi.

– Tak-rzeczywiście-Bochenek.

– A to czemu?

– Bo on się widać naczytał o technikach wywierania wpływu i pozytywnym wzmocnieniu, wobec czego odpowiedź na każde pytanie zaczyna od słów „tak, rzeczywiście”. Wiem, bo oglądam TVPiS od rana do nocy i czasem go tam widać – choć tak, rzeczywiście, nie dość często…

– Ty, a dlaczego sobie robisz takie rzeczy?

– Nie masz pojęcia, jakie to słodkie. Tak zaangażowanych programów informacyjnych nie widziałam, od kiedy Marek Barański przestał pracować w „Dzienniku telewizyjnym”.

– Piękne czasy. Ale wracając do dzisiejszych – w internecie hula powiedzonko, że Polską rządzi satrapa, fajtłapa i szantrapa. Niby ładnie, ale o ile ładniej zamienić fajtłapę na atrapę. Czyli satrapa, atrapa i… Z kolei szantrapa, to słowo właściwie wypadło z życia. Nikt już dzisiaj go nie używa. A przecież to my właśnie, Wołku, jesteśmy szantrapy.

– Serio?

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.