Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA czeka na burzę. Uwielbia pioruny od czasu, gdy przeżyła spotkanie z piorunem kulistym. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA ogląda TVP Info i pluje sobie w brodę, że nie została na Kubie.

 

Wołk-Łaniewska: – Jakbym była wierząca, to bym ci powiedziała: „Mensz tracht, got lacht”.

Daniszewska: – Dlaczego w jidysz?

– Bo dobrze brzmi. Ale w związku z brakiem wiary powiem ci, że Annuszka już rozlała olej słonecznikowy. Inaczej mówiąc, planowanie własnego zgonu – wyłączając oczywiście samobójstwo – wydaje mi się szczególnie jałowym zajęciem.

– Ale można zaplanować ciąg dalszy.

– Po śmierci dupa nie rządzi.

– Co ci się tak dziś zebrało na ludowe mądrości?

– Bo mnie rozmowa o umieraniu zawsze prowokuje do prostactwa. Nakrzyczałaś kiedyś na mnie w tym temacie, że tkwię w wyparciu. Może i tkwię, bo mi w nim dobrze. Jak umrę, to już będzie cudzy problem.

– No coś ty, nie wolno zdawać się – broń boże – na rodzinę. Bliscy są zbyt sentymentalni, czasami płaczą, czasami wzdychają z zadowoleniem. My z Łysym mamy łatwiej, bo będą nas żegnać spadkobierczynie. Zawsze przyjemniej, jak z bólem łączy się kasa.

– Dla żywych pewnie tak, ale mnie co to obchodzi? Gdy odwalę kitę, to będzie gites, jak śpiewa Nohavica.

– Ładnie śpiewa.

– No. I jeszcze: „Wiem, że cię boże nie ma, ale w końcu gdybyś był tak, daj mnie tam, gdzie dawno siedzi stary Lojza Miltag”.

– Nie znam Lojzy, ale ideę rozumiem. Wiesz, mam wrażenie, że chyba gadam z tobą jak na zaduszkowym spotkaniu. Nie wiem dlaczego. My żyjemy, koty i psy zdrowe, wnuki i ich matki też. Może to wiosna? Przyroda budzi się do życia, a ja myślę o umieraniu. I marzę o piorunach. Zmieńmy temat. Wiem, że obracasz się w kręgach wojskowości. Co się tam sądzi o Antonim Macierewiczu? Czy nasz minister obrony jest, jak twierdzi Sikorski, świrem? Czy jest normalny?

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.