Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA pęta się nie wiadomo gdzie, a jak ktoś pyta, to mówi, że dniami i nocami uczy się hiszpańskiego, bo chce rozniecić przygasającego ducha rewolucji na Kubie. GOŚKA DANISZEWSKA spędziła dwa dni z wnuczką i jest zdziwiona, że ma takie piękne i mądre geny.

 

Wołk-Łaniewska: – Też jestem w nastroju historycznym, bo pożyczyłam księgę zatytułowaną „Resortowe dzieci – służby”.

Daniszewska: – A co ty, czasu masz za dużo? To może do roboty się weź, że tak powiem jak żona kapitalisty.

– Czasu nie mam ni chusteczki, ale zadzwonił do mnie jeden nasz dawny redakcyjny kolega i mówi: „Mnie nie ma, Golimonta nie ma, Wiśniowskiego nie ma, a ty jesteś. Kurwa, jak to sobie załatwiłaś?”. Myślę sobie: nie kupię, siedem dych to gówno kosztuje, nie będę gnojom kabzy nabijać. Pożyczyłam. Patrzę w indeks: rzeczywiście, jestem trzy razy, tatuś dwa i mamusia też dwa, choć z błędem w nazwisku.

– Ty, resortowe dziecko?

– Też się zdziwiłam. A moja mamusia nawet się zgniewała lekko, bo ją w stanie wojennym z roboty wywalili, po tym jak na komisji weryfikacyjnej powiedziała, że nie podoba jej się rozwiązywanie konfliktów społecznych z pomocą wojska i milicji.

– To po cholerę mówiła?

– A bo ona z natury konfliktowa jest. Tak czy inaczej, czytam o tych moich rodzicach i włos mi się jeży. Tatuś jeszcze pół biedy, był „starszym redaktorem w tygodniku »Przyjaciółka«”. Nie wiem, co to „starszy redaktor”, ojciec był reporterem, pewnie zaszeregowanie służbowe. Za to mamusia, ho ho! Jak ją wylali z „Perspektyw”, to pracowała w „Za i Przeciw” oraz w Instytucie Prasy i Wydawnictw „Novum”, a oba należały do Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego, które w 1989 r. przekształciło się w Unię Chrześcijańsko-Społeczną, która we władzach miała trzech agentów.

– Chyba nie do końca chwytam, dlaczego to czyni z ciebie resortowe dziecko.

– Ja też nie, ale to dlatego, że nasze biedne umysły nie są w stanie ogarnąć wszech związku rzeczy i zjawisk, które red. Kania z red. Targalskim dostrzegają na pierwszy rzut oka. Na przykład: czy może być przypadkiem, że siostra ojca Marzeny Sierpińskiej mieszkała w tym samym bloku, co matka Anklewicza?

– A kim jest Marzena Sierpińska?

– Byłą sekretarką Kurnika.

– No, toś mi wyjaśniła!

– Nie, to akurat wyjaśniam autorom książki, bo tego nie odkryli. Albo inne ważkie pytanie: dlaczego nieżyjący od lat ojciec byłej żony mojego byłego partnera życiowego…

– Anklewicza znaczy, bo się gubię?

– Ta je. Otóż dlaczego zmarły w latach 90. ojciec pierwszej żony generała Anklewicza w lutym 1945 r. wstąpił do Armii Czerwonej, a nie do Berlinga?

– Dlaczego?

– Tego autorzy książki nie wyjaśniają, tylko stawiają pytania.

– Ale z nich ciągle nie wynika, dlaczego jesteś resortowe dziecko.

Wasze komentarze 7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Jurek, niedługo rocznica śmierci twojego zioma Jaruzela. Trzeba będzie się przejść na cmentarz,, wyciągnąć fujarę i obsikać mu grób:)

    • Wiem, że nie powinienem, ale czy ty nie masz innego zajęcia gościu?

    • Prawdziwy polak – patriota. Przyszłość tego narodu szczy na groby przodków 😀

      • Nie no na grób Jaruzela to się trza odlać. Zastanawiam się czy się nawet na ten grób nie zesrać, ale to będzie zależeć czy będą się kręcić ludzie, czy grób będzie pilnowany itp. Najwyżej jak nikogo nie będzie to zrobię na jego nagrobku siku na kupę:)

        • hehehe, dobre, ale wiesz co? chętnie bym ci jebnął, chociaż wiem, ze hejtujesz palancie

  • Jezu, co to jest za strona ??? Obrzydliwy lewacki syf