Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA obiecywała, że skreśli wszystkich i narysuje kandydata z krzesłem na głowie, ale zmieniła zdanie. GOŚKA DANISZEWSKA podczas porannej rundy rowerowej przed wyborami przeprowadziła własny sondaż. Z ankiety przeprowadzonej przed sklepem na rogu wynikło, że żyrandola będzie pilnował artysta Kukiz.

 

Daniszewska: – Nie, błagam cię, nie odbieraj telefonu. To Heniek Sawka wymyślił, że w dniu ciszy wyborczej będzie wykonywał głuche telefony. Jak cisza, to cisza, zatem dzwoni i milczy. W ten sposób nadaje większą rangę ciszy.

Wołk-Łaniewska: – No i jak go tu nie kochać?

– Kochać, kochać. Moment: jak to zmieniłaś zdanie? Zmądrzałaś i zagłosowałaś na Komorowskiego?

– Nie. Zmądrzałam i nie idę.

– Jak to nie idziesz? Nie wstyd ci?

– Wręcz przeciwnie. Zapisałam się do tej większości obywateli, którzy powiedzieli: beze mnie. Skoro w gronie kandydatów, nie było nikogo, kogo mogłabym poprzeć, nie kładąc przy tym pawia, uznałam, że nie będę dołączać się do frekwencji. W dupie mam tę menażerię.

– Ja idę na Komorowskiego, bo mam już dosyć tej farsy i dosyć tego pierdolenia zarówno kandydatów jak i ekspertów. Ja mam swoje koty.

– W charakterze ekspertów?

– Nie, obiektu uwagi. Muszę włożyć dużo energii, żeby je kompletnie rozpuścić.

– Doprawdy? A ja myślałam, że masz do tego naturalny talent…

– Bardzo aktywnie pomaga mi w tym mąż. Przed chwilą wyjęłam Dzindzię z jego talerza pełnego płatków kukurydzianych na mleku. Kiedy przyszła do nas do pracy pani Ania, po tygodniu spojrzała mi głęboko w oczy i rzekła: – Ja to chciałabym być u pani kotem.

– Na pewno lepiej niż personelem.

– Wal się. W takich chwilach, jak bawię się z kotami, brakuje mi mojej matki. Mama całowała zawsze koty w czoło z boku między okiem a uchem, a ponieważ malowała usta, wszystkie koty miały tam ślad szminki.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.