Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

GOŚKA DANISZEWSKA pizdnęła wszystko, wzięła wnuki i pojechała pokazać im Wenecję. I znowu oniemiała z miłości do tego miasta. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA świętowała 1 Maja po lewacku. Na czerwono. Winem.

 

Daniszewska: – Zgoda, miłość do Wenecji jest banalna. I oczywiście zbyt powszechna. No i cóż z tego? Nie muszę silić się na oryginalność.

Wołk-Łaniewska: – Silić się nie ma co. Albo to masz w sobie, albo nie.

– I to mówi osoba, która nazywa Paryż „swoim ukochanym miejscem na ziemi”?

Touché.

– Nie doceniasz Wenecji. Spotyka tam człowieka wiele niespodzianek.

– Dziurawe gondole i śmierdzi?

– Nie. Raptem za dziesiątym pobytem spotykasz obraz XV-wiecznego malarza o smacznym nazwisku Carpaccio zatytułowany „Dwie damy” i wbija cię w ziemię.

– Kurtyzany.

– Co?

– Wygooglowałam tego twojego Carpaccia i ten obraz to tak naprawdę nie są dwie damy, tylko dwie kurwy, tfu, kurtyzany.

– O, to już wiem, dlaczego od razu do mnie przemówiły. Ale tylko one. Szukasz innych obrazów tego artysty i sam banał.

– Nawet drugie pół. A w zasadzie ćwierć.

– Że co?

– Obrazu. Bo tu stoi napisane, że ten twój obraz to właściwie ćwierć obrazu, tylko połówka zginęła, a z pozostałej połówki odcięto górną ćwiartkę, która nazywa się „Polowanie w Lagunie” i jest w muzeum Getty’ego w Kalifornii. I nic ciekawego, w odróżnieniu od twoich kurew.

– Przyznajesz, że są niezwykłe?

– No, są.

– Widzisz. Tylko w Wenecji. Zakochujesz się w dwóch kurwach i kradniesz w hotelu jedną stronę z albumu, bo musisz mieć tę reprodukcję…

– Że niby ja?

– To znaczy ja tak zrobiłam.

– Taaa, ja bym zajebała cały album.

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.