Motto tygodnia: Prezydent Duda mówi, że węgla starczy na dwieście lat. Dwieście plus VAT.

GOŚKA DANISZEWSKA nie obchodzi majówki. Tak jak wszystkiego nie obchodzi – poza urodzinami swoimi i najbliższych. No, jeszcze wypije kolację w „Dyspensie” 11 listopada. Wtedy umarła jej mama. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA uważa, że majówka to nabożeństwo majowe, a 1 maja jest Międzynarodowym Dniem Solidarności Ludzi Pracy i maszeruje w pochodzie. Z komunistami w Moskwie. Niech ktoś ją w końcu zamknie!

 

Daniszewska: – Kim Dzong Un znowu wystrzelił rakietę. Nie ma powodu nim się przejmować. Ja go po pierwsze pierdolę, a po drugie zachwyca mnie. Mam pewną teorię stricte polityczną. On i Trump mają tego samego fryzjera! Lata on między Koreą a Ameryką i obsługuje obu panów. Przy okazji plotkuje. Sama wiesz, że nie ma większych plotkarzy niż fryzjerzy.

Wołk-Łaniewska: – Nie wiem. U fryzjera byłam ostatni raz ze cztery lata temu.

– To uwierz na słowo. I ten fryzjer tak lata i plotkuje – i tak się toczy wielka polityka. Putin nie ma tu nic do powiedzenia, bo jest prawie łysy.

– No coś ty. Jestem pewna, że taki wybitny fryzjer to i z Władimira Władimirowicza wykrzesałby lwią grzywę. Tylko prawdziwy mężczyzna grzywy nie potrzebuje.

– Wracaj już z tej Moskwy, bo ci się kolaboracja na mózg rzuca.

– Ależ skąd, to obiektywne zauważenie. Przecież wiesz, że ja kocham Ławrowa. Ostatnio jeszcze bardziej – za to, że nie kazał wyeksmitować kota od Morozowej.

– Chyba jednak musisz rozwinąć.

– Na ulicy Spiridonowka 17 stoi dom Zinaidy Morozowej, zaprojektowany przez Fiodora Szechtela w 1898 r., w dość niepokojącym stylu gotycko-mauretańskim. Przemysłowiec Sawwa Morozow zbudował ten dom swojej żonie na przeprosiny, po tym jak się zakochał w jednej artystce, która go nie chciała, bo wolała ubogiego pisarza Pieszkowa, który potem został Gorkim. I to jest dom, w którym – zdaniem większości bułhakologów – mieszkała Małgorzata, zanim została wiedźmą. A teraz Ławrow przyjmuje tam zagraniczne delegacje, bo budynek należy do rosyjskiego MSZ. I na murze tego budynku jakiś kolektyw artystyczny nielegalnie wydziergał płaskorzeźbę z kotem Behemotem. Siergiej Wiktorowicz osobiście zarządził, że Behemot ma zostać. Bo nie należy z nim zadzierać, tym bardziej, że ma prymus. Tak postanowił minister Ławrow. A taki np. Waszczykowski to by nie pozwolił.

– Oj nie. Diabelski pomiot z radzieckiej książki… Zmieniając temat – przeczytałam w „Stołecznej”: „Stojąc przez półtorej godziny przy grillu, wdychamy powietrze kilkaset razy gorsze niż w trakcie najwyższego smogu”. I oszalałam ze szczęścia, bo się trochę tym smogiem przejmowałam. Nie za bardzo, bo jak ktoś pali pudełko fajek dziennie… A grilla nienawidzę! Nigdy go sama nie uprawiam, ale czasami smród pieczonego mięsa dolatuje od sąsiadów. Zawsze kojarzy mi się to z Oświęcimiem i paleniem ludzkich zwłok.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.