Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA obeszła urodziny. Wpadła do niej AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA i kilka innych osób. Wtedy one uświadomiły sobie, że nie mają o czym rozmawiać oraz że nie będą sobie strzępić gęby na darmo. To znaczy za darmo, czyli bez wierszówki. I tak sobie pomilczały, popijając.

Wołk-Łaniewska: – Impreza była jak zwykle urocza. Szczególnie mnie oczarował jeden wasz przyjaciel, który reprezentował nurt syjonistyczny w Prawie i Sprawiedliwości…

Daniszewska: – Prawda, ilu ciekawych ludzi? Aha, dziękuję ci, Wołku, za tę cudną fifkę. To już druga od ciebie. Rozpieszczasz mnie. A ja najlepiej wiem, jak trudno zdobyć piękną lufkę do papierosów. Gomułka to miał dobrze, bo palił w szklanych po 10 groszy albo nawet taniej.

– Cholera, szkoda, że wcześniej nie mówiłaś. Kupiłabym ci szklaną…

– Otóż ja właśnie pożądam srebra, złota lub kości i żeby jeszcze była przedwojenna.

– Czyli żadnych oszczędności? A skoro już przy tym jesteśmy: zachwyciła mnie światowa mapa najbardziej guglanych cen…

– Czego?

– Jedna firma przeprowadziła taką umiarkowanie naukową, ale za to inspirującą analizę w sprawie tego, czego ludzie szukają w Google pod hasłem „ile kosztuje…” w poszczególnych krajach. Polska wypada jakoś całkiem nieprzekonująco, bo wychodzi, że rodacy szukają kosztów podróżowania en general – coś mi się nie chce wierzyć. Książki na oczy nie widzieli, ale za to tacy są ciekawi świata? Gówno prawda. Ale wyniki z kilku innych krajów są bardziej pouczające. Np. Szwajcarzy szukają ceny roleksów, Kuwejtczycy – lamborghini, mieszkańcy Monako – kosztu trzymania jachtu w marinie, a Mauretanii – interesują się tym, ile kosztuje niewolnik. W Brazylii, Urugwaju, Tajlandii i na Ukrainie szukają kurew. W Iranie ludność ciekawi cena nerki, podczas gdy w Albanii i Południowej Korei – korekty nosa. A Rosjanie…

– Niech zgadnę: czystej i ogórka?

– No coś ty, pilotowania miga. Ile kosztuje czysta i ogórek, to każde dziecko wie, podobnie jak to, jak się filtruje politurę. À propos: chodzi za mną Jerofiejew z zadaniem arytmetycznym: „Słynny przodownik pracy Aleksy Stachanow chodził dwa razy dziennie za małą potrzebą i raz na dwa dni za dużą. Ale kiedy zdarzało mu się uderzyć w gaz, za małą potrzebą chodził cztery razy dziennie, a za dużą ani razu. Policz, ile razy w roku przodownik pracy Aleksy Stachanow chodził za małą, a ile za dużą potrzebą, przyjmując, że był urżnięty przez trzysta dwanaście dni rocznie”.

– Ile?

– 1354 za małą i 26,5 za dużą. Chyba żeby to był rok przestępny, wówczas srał równe 27 razy, a sikał 1360. No, chyba żeby 29 lutego też był najebany, bo wtedy to jeszcze inaczej…

– Sama to obliczyłaś?

– Tak.

– Ty naprawdę nie masz co robić z czasem?

– Ty nic nie rozumiesz, to bardzo relaksujące jest…

– Teraz to się zaczynam naprawdę o ciebie niepokoić. Może powinnaś od czasu do czasu przespać się z jakimś humanistą.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.