Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA pojechała do Zanzibaru. GOŚKA DANISZEWSKA uważa, że będzie ona tam zaglądała słoniom pod ogony oraz robiła małpie miny do lwów i tygrysów.

 

Wołk-Łaniewska: – Małgosiu kochana, jambo!

Daniszewska: – Pojebało cię?

– Nie, tylko jestem taka zachwycona, że kocham cały świat, nawet ciebie.

– No to rzeczywiście cię pojebało. A z jakiego to powodu?

– Bo Zanzibar jest cudny. Różni tacy mi mówili, że na Zanzibarze rządzi malaria i ebola oraz że mnie zgwałcą, a potem zjedzą, bo tu się nic nie marnuje. A tymczasem ludzie cudni i wcale nie okazują apetytu.

– Ty się zachłystujesz, a ja muszę gadać sama do siebie. A tu Putin się znalazł…

– Chwała bogu nieistniejącemu!

– Znalazł się także kot Benek.

– Podwójnie chwała!

– Ponieważ nie uczestniczysz w naszym życiu politycznym, pragnę ci donieść, że twoja ulubiona Ogórek odbyła spacer po Krakowskim Przedmieściu. Trwał on osiem minut z sekundami. Dała też głos, ale w jakiej sprawie, nie pamiętam. Ja jej nie słyszę, bo nie mogę oderwać mojej koncentracji na jej usteczkach. Pięknie napakowanych i wysmarowanych błyszczykiem. Błagam, nie pakuj sobie niczego w usta.

– Za późno.

– Znaczy co?

– Już se coś wpakowałam. Ale subtelnie, więc nie zauważyłaś. Nie każdy zabieg musi produkować usta stworzone do laski.

– Ale większość tak się kończy. Ja ostatnio w restauracjach mam przednią zabawę. Gdy widzę taką zrobioną babę, bacznie jej się przyglądam. U nich nie pracuje górna warga, więc jedzenie zalega między zębami a tą wargą. Prędzej czy później niewiasta ta wsadza sobie w gębę mały palec i to jedzenie wypycha. Mówię ci, pycha. Rzygać się chce. Aha, najpierw usiłuje to przeżute żarcie wypchnąć językiem, co zwykle się nie udaje. À propos wyborów prezydenckich. Bardzo mi służy ten wibrator w kształcie ogórka, który dostałam od ciebie na urodziny, to jest naprawdę dowcipny prezent. Trochę odbiera mi przyjemność skojarzenie z Leszkiem Millerem, ale trudno.

– No tak, on w zasadzie miał być dla Millera, ale nie sądzę, żebym miała okazję go wręczyć. Przynajmniej w najbliższym czasie, bo jak Ogórek dostanie 3 procent i partia Leszka wysadzi w powietrze, to ja znowu stanę u jego boku, bo mam taką słabość. Ale wtedy wręczanie mu ogórka mogłoby być nietaktowne… W sumie więc, cieszę się, że prezent przypadł ci do gustu.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.