Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA poszła na pasterkę. A może na pastwisko? AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA mówiła ludzkim głosem. A może odwrotnie? Nikt już dzisiaj nie pamięta. Bo wszystko działo się w dniu, w którym PiS zeżarło Trybunał Konstytucyjny oraz złożyło projekt ustawy o połączeniu Ziobry Zbigniewa z Prokuratorem Generalnym. Jeszcze się jakiś chłopczyk urodził, ale dziewczynki rano nie mogły sobie przypomnieć jego imienia i pseudonimu.

 

Wołk-Łaniewska: – Nie wiem, jak ty, ale ja byłam szczerze zachwycona widowiskiem. Oglądałam ten Senat przez pół nocy i szalenie mnie ujął wykwinty ton, który tam panował. Senatorowie najwyraźniej postanowili udowodnić narodowi, że Senat rzeczywiście jest izbą wyższą i że tam, w odróżnieniu od izby niższej, Wersal będzie jak najbardziej. Konwersacja aż skrzyła się erudycją. Na przykład jak przemawiał senator Pociej, który skądinąd bardzo mi się podoba…

Daniszewska: – Jak to adwokat…

– No. Senator Pociej cytował otóż Thomasa Jeffersona, Monteskiusza i Hayeka, ale jak doszedł do Kanta, to jeden senator z PiS rzucił, że Lenin też powoływał się na Kanta, a na to inny, także z PiS, sprostował, że na Hegla bardziej. I wszyscy byli tacy uprzejmi, dworni i wykształceni, „w salonie, gdzie kobiet przechadza się wiele, rozmowa o Michale Aniele”.

– Co to?

– T.S. Eliot. Wykwintność chciałam podkreślić panującą w lepszym towarzystwie.

– Aha. À propos lepszego towarzystwa: gdy umarł Kulczyk biznesmen, zadzwonił do mnie kumpel. Właściwie przyjaciel. – Pamiętaj – powiedział – nie wolno przerywać jogi. To niezdrowe.

– Joga rewelacyjnie wpływa na nieprzerywanie…

– Na co?

– No, na to, że nie trzeba przerywać. Kondycję i wytrzymałość podnosi, znaczy się.

– A ty skąd masz taką wiedzę?

– Z otchłani pamięci. Wdzięcznej, nadmienię.

– A ty znowu o tym samym. A ja chciałam o Kulczyku i joginie. Otóż dr Jan zaniedbał zajęcia z moim ukochanym joginem. Właściwie to jogin go zaniedbał, gdy bogacz chciał go wyruchać…

– I to ja o tym samym?

– Ja nie o tym! Przestań powtarzać głupie plotki. Mieli inną umowę.

– Na nieruchanie?

– Powiem inaczej: Kulczyk chciał jogina wykiwać. A teraz czytam w gazetach o moim byłym przyjacielu Świtalskim Mariuszu. Interesy idą się jebać, a pałac idzie do Żyda, czyli na sprzedaż. Nie przypuszczam, żeby ktoś tę landarę kupił za 50 mln euro. Chciałabym powiedzieć: – Mariuszu, tak ci dobrze szło, aż oszukałeś Daniszewską. Na chuj ci to było?

– Nie pasowałabyś do Senatu z tym rynsztokowym językiem.

– No i chuj, nie wybieram się.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.