Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA postanowiła pogadać o mobbingu. GOŚKA DANISZEWSKA obraziła się, bo po pierwsze się zestarzała więc nikt jej nie napastuje. A po drugie i ważniejsze pracuje u swojego męża, a porządnie mobbingować może tylko szef.

 

– Byłam stażystką w wydawnictwie Sport i Turystyka, gdzie zajmowałam się redagowaniem „Encyklopedii sportu”. Odeszłam stamtąd nie z powodu mobbingu, lecz z powodu nudy i tego, że mój szef miał łupież na wąsach. No może też z pewnego obrzydzenia, że Jurek Pawłowski, wybitny szermierz, a przy okazji szpieg, był z tej encyklopedii wymazany. On i jego wszystkie medale.

 

– Mnie też jeden szef kiedyś mobbingował… A może molestował? W każdym razie on na mnie leciał, a ja na niego zdecydowanie nie, więc jak przestał lecieć, to zaczął mnie nie lubić i był dla mnie niemiły.

– I co zrobiłaś?

 

– Poszłam se do innej redakcji. Gdzie szefem był mój wuj, więc nie było na co liczyć.

– Ja też, ale ze zgoła innego powodu. Miałam wtedy nowego kochanka, który był dziennikarzem sportowym i namówił mnie do próby dziennikarskiej w „Sportowcu”. Tam spotkałam redaktora naczelnego Witolda Duńskiego. Wszyscy go nienawidzili i nienawidzą do dzisiaj. Wziął on mój pierwszy wyjazdowy reportaż w dwa palce i trzymał nad koszem do śmieci. Mobbingował mnie przez dobre dwadzieścia minut, twierdził, że takiego gówna nie czytał w życiu. Skreślił trzy moje durne zdania. – Ponieważ to jest pani pierwszy tekst, to go w ramach wyjątku puszczę. Zostałam tam na sześć lat i kocham redaktora Duńskiego do dzisiaj. Choć sam był niezłym grafomanem, oddał mnie w ręce wyśmienitych dziennikarzy: Żemantowskiego, Biegi i Wągrodzkiego. Niech im ziemia lekką będzie.

– A to ja przynoszę więcej szczęścia moim przełożonym. Bo pracowałam, tak się pochwalę, po kolei u Toeplitza, Rakowskiego, Rolickiego i Urbana – i zobacz, 50 procent ma się świetnie, oby żyli sto lat…

– Potem żadnego mobbingu nie pamiętam. Robiłam co chciałam, spałam z kim chciałam. Zmieniałam prace według własnych chęci. No a teraz to już tragedia. Nikt nie chce mnie z pracy wyrzucić, nawet jak pierdolę z tobą te mądre dialogi.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.