Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA była ciemiężona przez komunę, a teraz jest przez TVN. Kobiecina to ma w życiu fart. Skąd ona wie, gdzie stoją te wszystkie konfitury? AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA zazdrości.

 

Daniszewska: – Ostatnio dostałam pismo, że „Informuję, ble ble ble, iż IPN realizuje Pani wniosek o wydanie decyzji administracyjnej Prezesa IPN, ble ble ble, o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych, ble ble ble. Zgodnie z art. 5 ust. 7 wyżej cytowanej ustawy, Prezes IPN obowiązany jest wydać decyzję nie później niż w terminie 3 miesięcy od dnia złożenia wniosku”. Czyli luty, marzec, kwiecień. Zapraszam cię na bardzo dobre wino!

Wołk-Łaniewska: – Urodziny mam, będzie jak znalazł.

 

– Na twoje urodziny to ty powinnaś mnie zaprosić, a nie odwrotnie. Ale niech ci będzie, mam gest. To znaczy będę miała. 4 stówy miesięcznie piechotą nie chodzą. Pomnóż to przez 12!

– Ja też chcę!

 

– A ty za co? Walczyłaś z ustrojem?

– Walczyć nie walczyłam, ale cierpiałam. Dziadka mi sowieci zabili w Katyniu i musiałam się wychowywać bez dziadka. Co to za dzieciństwo bez dziadka?

 

– Drugiego dziadka nie miałaś?

– Miałam i nawet jestem z niego bardzo dumna, bo był prawdziwym komunistą i zakładał Towarzystwo Kultury Świeckiej w Toruniu. Ale gdyby nie komuna, to bym miała dwóch. I jeszcze mamusię mi wyrzucili w pracy w stanie wojennym, bo powiedziała, że jej się nie podoba.

 

– Praca?

– Stan wojenny. Tak że w sumie cierpiałam i mi się należy.

 

– To może raczej mamusi?

– Próbowałam ją namówić, ale się brzydzi.

 

– Niesłusznie. Ja tam idę do IPN po kasę. A jak mi nie dadzą, to idę do sądu. A może wcale nie będę cię poiła, tylko wpłacę na fundusz wsparcia ciemiężonych dzisiaj ubeków?

– Jestem za. Nawet sama zapłacę za flaszkę w tej intencji.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Przykro stracić dziadka i współczucie dla wnuczki jest jak najbardziej na miejscu. Ale taka była wojenna konieczność. Tam w większości (bo na dokładne rozpatrywanie spraw nie było czasu ani środków, błędy były możliwe) eliminowano osoby związane z szeroko pojętą ówczesną „bezpieką” lub „aparatem” – tych którym potencjalnie najbliżej byłoby do faszyzmu. Dzieki kontrowersyjnej operacji katyńskiej nie było polskich dywizji SS – a przydałyby się one Führerowi pod Stalingradem, oj przydały.

  • W Krakowie przed „Krzyżem Katyńskim” prawdziwi polscy patrioci oddawali hołd poległym przy pomocy rzymskiego gestu zamawiania pięciu piw.
    Ciekawie jak by zareagowali gdyby dowiedzieli się, że w Katyniu zginą mój pradziadek, major, lekarz wojskowy, uczestnik Bitwy Warszawskiej, odznaczony krzyżami Virtuti Militari i dwukrotnie Walecznych, ale najprawdziwszy Żyd i do tego urodzony w Wiedniu.

    • Mój dziadek, ppor KOP unikną śmierci i po syberyjskiej tułaczce przeszedł cały szlak bojowy II Korpusu gen Andersa a w 1947r. wrócił do kraju i rozpoczą służbę w”nowych” WOP. Następnie został z służby usunięty, zdegradowany , oskarżony o szpiegostwo i skazany na 10 lat. Po 4 latach odsiadki został uniewinniony i przywrócony do służby jako instruktor w nowej szkole oficerskiej WOP. Ciekawe jak dzisiaj byłby traktowany np.przez IPN. Pewnie jako niezłomny zdrajca wyklęty i pozbawiony emerytury.

  • W głupawym filmie „Faceci w czerni” jedną z głównych ról odgrywa małe ustrojstwo, działające trochę jak flesz w aparacie. Posługujący się nim tytułowi faceci sprawiają, że ludzie, którzy widzieli rozbłysk, zapominają o przeszłości. To tak z grubsza rzecz biorąc. Gdyby czymś takim potraktować facetów z IPN, Jarka, episkopatowywrotowców i jeszcze paru martyrologów z PiSu to spokój i love zapanowałyby w tym pięknym kraju nad Wisłą.