Motto tygodnia: Matko Boska! Prezydentem nie będzie Zdanowska?

GOŚKA DANISZEWSKA sprawiła sobie nowe buty – zupełnie wariackie, żeby przebić Monikę Olejnik – oraz nowe okulary. Szykuje się do występu w „Szkle kontaktowym”. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA do niczego się nie szykuje, bo nic ją specjalnego nie czeka. Byle do wiosny

 

Wołk-Łaniewska: – No to co z tym z tefałenem?

Daniszewska: – Negocjacje trwają. Wstępny termin 8 marca, choć nic jeszcze nie zostało ustalone. Na razie dowiedziałam się, że „byli przerażeni”, gdy dowiedzieli się, że to ja wygrałam. Dziwię się. Przecież mógł wygrać pan Stonoga, były ksiądz Międlar albo poseł Czarnecki.

 

– Nie mógł.

– Co nie mógł?

 

– Nie mógł wygrać poseł Czarnecki ani ksiądz Międlar, bo w życiu nie daliby trzech dych Owsiakowi. Stonoga rzeczywiście mógłby dać. Choć krytykował Owsiaka za to, że nie przypierdolił w mordę – to był cytat oczywiście – żurnaliście z Telewizji Republika.

– No widzisz, zatem i tak się im udało. Gadać będę co będę chciała, ale nie naruszę prawa, bo nieco się na nim znam. Postaram się też nie narazić tefałenu na karę za używanie brzydkich słów. Zamiast powiedzieć „kurwa” ugryzę się w język. Będę więc miała cały pogryziony. Jeżeli wystąpię. Na razie czytam sobie dla rozluźnienia „Czarodziejski chór” Wołkowa Sołomona. Czy to aby nie twoja rodzina?

 

– Zgodnie z obowiązującym dziś w Rzeczpospolitej nastrojem pragnę cię najsolenniej zapewnić, że nikt, kto ma na imię Sałomon Mojsiejewicz nie jest moją rodziną. Ale „Czarodziejski chór” znam, nawet kupiłam mamusi na gwiazdkę kilka lat temu.

– Tym, co nie znają, wyjaśnimy: to „Historia kultury rosyjskiej od Tołstoja do Sołżenicyna”. To fascynujący obraz narodu. Ostatnio moja wnuczka od strony Łysego na pytanie, czy czyta „NIE”, powiedziała szczerze i brutalnie: – Nie czytam „NIE”, bo niczego nie czytam. Załamała mnie. A jest to wnuczka Urbana i Wieśki Grocholi. Oboje maniacy czytania. Ja w każdym razie czytam o Niżyńskim: „Marzyło mu się, by ludzie wstrzymywali się od wycinki lasów i eksploatacji ropy naftowej, pisze też szczerze o swoim uzależnieniu od morfiny i masturbacji, kończąc gorzkim zdaniem: »Teraz w pełni rozumiem Idiotę Dostojewskiego, mnie przecież też mają za idiotę«”. Umarł w 1950 r., pozostawiając po sobie legendę geniusza.

 

– Ale także diagnozę schizofrenika. Szczególnie mnie zachwyca, że zmarnował sobie życie, bo ożenił ze stalkerką, i to będąc gejem.

– Dlaczego stalkerką?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Szkielko bedzie jak” Wash§Go”czyli fajny program i niezly gosc. Juz sie nie moge doczekac