Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA wkurwiona. Mopa do mycia podłogi nazwali „Gosia”. Okazało się, że babina ma kompleksy. Poczuła się jak szmata. A może tylko tak żartuje, chuj ją wie. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nie miałaby nic przeciwko temu, żeby jej imieniem ochrzczono coś pożytecznego.

 

Wołk-Łaniewska: – „A na imię mi Wiesław”.

Daniszewska: – Tobie?

 

– Nie, to taka legenda dziennikarska z czasów gomułkowskich. Wydaje mi się, że jej bohaterem jest legendarny towarzysz Wiesław Górnicki, choć nie jestem pewna. Twój mąż pewnie będzie wiedział. Ktoś felieton napisał o sławojkach i o tym, dlaczego Cat-Mackiewicz nie miał racji, kpiąc ze Składkowskiego, że „swój rozmach i dynamiczność ujawniał zwłaszcza w sprawach, do których dorósł, a więc przede wszystkim w sprawach klozetów”, i nazywając go „Piotrem Wielkim w klozetowej skali”. Albowiem – dowodził ów autor, którego podejrzewam o bycie Górnickim –  zmuszenie ludu prostego do tego, żeby przestał srać za stodołą, jest prawdziwym osiągnięciem cywilizacyjnym i Sławoj może być dumny ze swego dziedzictwa. Też byłbym dumny, gdyby moim imieniem nazwano coś tak pożytecznego – zakończył – a na imię mi Wiesław. Dzika chryja się ponoć zrobiła, co dowodzi piękna i subtelności tych czasów, kiedy słowo było potężniejsze od miecza. Dziś nie wystarczyłoby kuwety nazwać jarosławką, żeby wstrząsnąć podstawami państwa.

– Nie jestem tego taka pewna.

 

– Może masz rację. W każdym razie intelekt premiera Składkowskiego przystawałby do dzisiejszych czasów jak ulał. Szczególnie zapadła mi w serce opowieść Kisielewskiego o tym, jak w sanacyjnym Sejmie odbywała się debata o masonerii, do której Składkowski miał zaskakująco racjonalny stosunek. – W końcu może powiecie, że i ja jestem masonem – zażartował z trybuny. – Pana by nie wzięli! – krzyknął ktoś z sali. Na co szef rządu, niezmieszany, odparował: – Oczywiście, że nie, ja nie wyglądam na człowieka, który nawet pod przysięgą dochowałby tajemnicy. Przypomina mi się ta historyjka i myślę sobie, że następnym szefem rządu powinien zostać poseł Suski.

– Nie, nie będziemy rozmawiały o Morawieckim. Od mądrzenia się w sprawie polityki jesteś ty. Mam nadzieję, że jest on szajbusem i pokona Kaczora. W końcu powołał rząd, któremu Pan Bóg ma pomóc rządzić. Chyba tylko dwie osoby postanowiły rządzić bez pomocy nieistniejącego.

 

– Serio? Moim zdaniem ani jednego takiego odszczepieńca tam nie było.

– Pewna nie jestem, trochę się znudziłam, więc przysnęłam. Ale liczę na Morawieckiego. Po pierwsze facet musi być pojebany, bo już w dzieciństwie chciał zburzyć Pałac Kultury. Jak byłam młoda, miałam zupełnie inne marzenia. Taki facet musi mieć nierówno pod sufitem.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.