Motto tygodnia: Kto obchodzi, mocne niech przyjmie życzenia wielkanocne.

GOŚKA DANISZEWSKA martwi się. Ubolewa. Podejrzewa, że AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA uległa „magii świąt”. Nie odzywa się, nie pisze, nie dzwoni, żeby się pokłócić. Trudne dni… Tymczasem Wołk-Łaniewska jest w Kazaniu. Nie dzwoni, bo to kosztuje 16 zł za minutę.

 

Daniszewska: – A co cię tam znowu wyniosło?

Wołk-Łaniewska: – Bo ja mam teraz takie hobby: podróżuję po Rosji. Obecnie zwiedzam Tatarstan.

 

– I jak ci się podoba?

– Bardzo interesujący.

 

– To zawsze się mówi, jak się nie wie, co powiedzieć.

– Dopiero zaczęłam. Na razie piorunujące wrażenie wywarło na mnie Ministerstwo Rolnictwa.

 

– To oryginalne. Ministerstwa rolnictwa z zasady nie kojarzą się z frazą „piorunujące wrażenie”…

– To jest inne. Zbudowane zostało w 2010 r. za 2,2 mld rubli i jest dwuskrzydłowym pałacem w stylu neoklasycznym, choć muśniętym wdziękiem stalingotyku, a w środku stoi 20-metrowe drzewo i świeci na zielono.

 

– Jak to: drzewo świeci?

– Ano świeci, bo jest z brązu. I podświetlone. Po bokach są skrzydła przyozdobione kolumnadą, z mniejszymi kopułami na końcach, a między nimi olbrzymi portal i w nim drzewo, co świeci, a nad nim wielka szklana kopuła, która także świeci, a wszystko ma 17 tys. mkw.

 

– Widzę, że stajesz się entuzjastką architektury.

– Uwierz mi, też byś się stała, gdybyś to zobaczyła. Zapomniałam dodać, że obok drzewa są 4 kolumny, a na każdym skrzydlata śnieżna pantera, symbol Tatarstanu. To wszystko nazywa się „Pałacem włościan”, co zdaje się nazwą stosowną. „Ministerstwo Gospodarki Rolnej i Żywności Republiki Tatarstanu” jakoś nie oddaje splendoru tego budynku. Choć wyznam ci, że małodusznie się zastanawiam: jak oni tu wydobywają 35 mln ton ropy rocznie, to na chrzan im Ministerstwo Rolnictwa?

 

– Na co?

– Na chrzan, „na hrien”. Tak mówią Rosjanie, gdy chcą uniknąć powiedzenia „na chuj”.

 

– A ty chcesz uniknąć powiedzenia „na chuj”? Ale się francuski piesek z ciebie zrobił od tych światowych wojaży. Tymczasem tu, pod Warszawą, mój ulubiony profesor powiedział mi: „Ma pani zwiększoną niedoczynność i starczą depresję” – i się rozłączył.

– To nieuprzejme.

 

– To nie koniec.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.