Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA czuje się okropnie. Boli ją kręgosłup, nękają nużeńce, w lewym boku jebie ją ziobro, a do tego nikt jej nie molestował. No, może raz student medycyny wsadził jej rękę pod koszulkę. Pewnie był przed egzaminem z anatomii. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA była na „Pożarze w burdelu” i jest jej smutno.

 

Daniszewska: – Aż tak źle?

Wołk-Łaniewska: – No, niestety. Widziałam wcześniej jakiś taki „…burdel” o powstaniu warszawskim i byłam zachwycona. A ten – to była premiera, nazywa się to „Śmierć wrogiem ojczyzny”…

 

– Fajnie się nazywa.

– Fajnie. Ale na tym się fajność kończy. Mam smutne wrażenie, że im nieco odbiło. To znaczy uważają, że każdy ich pomysł jest świetny i nadaje się do wsadzenia do spektaklu. Wielki Hardkor umarł, ale Zgliszczak zachował jego mózg i usiłuje z niego wydestylować esencję polskości, Żelazne Waginy schodzą do podziemia, gdzie władze przejmuje budowniczy metra, który wyrzucił z domu w Wilanowie żonę wraz z adoptowaną ośmiorniczką, a Hanna Gronkiewicz-Waltz nago podlewa kwiaty…

 

– Ale o co chodzi?

– No właśnie. Nawet twoja Karolina Czarnecka jakaś taka była nieszczególna. Rozczarowałam się, wyznam.

 

– Nie zaimponujesz mi, ja już dawno się rozczarowałam. Ale ja mam, Wołku, większy problem.

– A czym?

 

– Z molestowaniem. Może się zdarzyć, że jeden z wybitnych dziennikarzy włączy się w akcję „mitu” i skompromituje mnie na amen.

– Jeśli chodzi o akcję #MeToo, to ujęła mnie jedna blogerka o oryginalnej ksywie Fit Matka Wariatka, która napisała, że akcja ją wkurwia, albowiem ofiarą przemocy jest kobieta, która została napadnięta i zgwałcona, a nie taka, co dawała dupy producentowi w nadziei na karierę, a teraz sobie przypomniała, że ją skrzywdzono. I żeby te wszystkie panny, co tak się solidaryzują, nie wrzucały hasztaga na fejsa, tylko poszły na policję. I oczywiście psy na niej powieszono rozliczne, że „autorka nie wsparła kobiet i nie stanęła po tej samej stronie wytknięcia palcem zła”, jak napisała inna oburzona internautka. Z pewną taką nieśmiałością zgadzam się z tą pierwszą, bo nieopisanie mnie irytuje ta maniera fejsbukowych łańcuszków, szczególnie w przypadku zgonów znanych osób.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.