Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA jest w kolorach jesieni. Włosy, oczy, pęd ku starszym mężczyznom; to jest jej pora roku. GOŚKA DANISZEWSKA oddała ostatnio obraz. Facetowi, który znalazł kotkę ze złamaną łapą. Poznała Oliwkę, która dzięki niemu żyje. Uwielbia takich ludzi. Tomek został jej przyjacielem. Jest pewna, że będzie płakał na jej pogrzebie. I prosi, żeby się z niego Bakuła nie śmiała.

 

Daniszewska: – A coś ty taka zadowolona? Masz nowego staruszka na jesień?

Wołk-Łaniewska: – Ronnie O’Sullivan wygrał English Open.

 

– Słucham?

– W znakomitym stylu, w 11 frejmach, 9:2.

 

– Powtórzę: słucham?

– To pierwsze zwycięstwo Ronniego od półtora roku, czyli odkąd jestem jego fanką.

 

– Jassssne, ty zawsze przynosisz szczęście. A w co grał?

– Ojżesz, w snookera, nie udawaj, że nie wiesz, opowiadałam ci. Ronnie jest moim idolem. Wygląda jak brakujące ogniwo i byłby dziedzicem imperium seksszopowego, gdyby nie to, że jego tatuś poszedł do pierdla za zabójstwo, bo zadźgał jednego kolesia przed pubem w Chelsea. Przesiedział 18 lat.

 

– Dlaczego zadźgał?

– Dla niczego, zirytował się po prostu. Podobnie jak ja na ciebie, jak mi nie pozwolisz skończyć mojej ody na cześć Ronniego. Otóż jest on pięciokrotnym mistrzem świata, a ostatnio zapisał się do Labour Party, żeby poprzeć Jeremy’ego Corbyna, co mnie już ostatecznie przekonało, że jest wielkim człowiekiem.

 

– W różnych dziwnych rolach cię widywałam, ale jako fanki sportu jeszcze nigdy. To teraz ja się pochwalę: mam kolejną podopieczną. Przestań, wariatko, się śmiać.

– Nie, skąd, jestem pełna podziwu dla twojej charytatywnej determinacji.

 

– Podchodzi rok temu do mnie trzydziestka i mówi: – Poproszę, bo mam chęć wypić colę i zapalić faję. Daję trzy dychy i potem widzę ją na przystanku. W jednej faja, w drugiej cola.

– A ja, panie, to uczciwie przepiję…

 

– Przecież mówię, że nie.

– To cytat był z piosenki Daukszewicza „Matka menela”. Taka inwokacja do potencjalnego darczyńcy. Nie chodziło mi o „przepiję”, tylko o „uczciwie”.

 

– Jak tak, to rzeczywiście. Uczciwie zainwestowała w colę i szluga. I tak się znamy już rok. Ona miała lekooporną padaczkę, zrobiono jej operację mózgu i uszkodzono ośrodek mowy. Od tego czasu ma mniej ataków, ale zrozumiana bywa tylko, gdy między zęby wkłada zapalniczkę. I stąd znam jej historię. Jest cwana to znaczy inteligentna. Teraz już jesteśmy po USG i wiemy, że w styczniu urodzi się Antoś. Na pytanie o tatusia odpowiada, że jest i czasami z nią mieszka. Ma córeczkę Anię, ale ona ma pewne problemy z rączkami.

– Córeczka z rączkami? To problemiki może?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.