Motto tygodnia: Prezydent Duda mówi, że węgla starczy na dwieście lat. Dwieście plus VAT.

GOŚKA DANISZEWSKA byczy się w Mielnie. Jak co roku jesienią. Jedyną wadą pobytu jest nadmierny upał, a ona kocha sztormy. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA siedzi w Warszawie i na Facebooku żebrze o głosy.

 

Daniszewska: – Tak się przejęłaś tą kampanią?

Wołk-Łaniewska: – Pewnie. Nawet specjalnie wróciłam z Litwy, żeby pójść na konwencję SLD Lewica Razem na Szmulkach…

 

– Gdzie, przepraszam?

– Na Szmulkach. To taka szemrana Praga na końcu Ząbkowskiej. Bardzo przyjemne miejsce.

 

– Taaaa… No i jak ci się tam podobało?

– Na Szmulkach bardzo. Na konwencji też, choć było kilka dziwacznych momentów. Serdecznie ubawił mnie Włodek Czarzasty, który z wylewną elegancją przywitał przybyłych byłych liderów partii i rządu. Gdyby pan prezydent nadal był prezydentem, wstydzilibyśmy się mniej albo wcale – powiedział do Kwaśniewskiego. A Cimoszewicza uraczył stwierdzeniem, iż jego obecność na sali dowodzi, że „rozum nam wraca”.

 

– Szarmancki.

– Prawda? Choć nie ukrywam, że rozumiem pewien dystans, albowiem także nie uważam, żeby Kwaśniewski z Cimoszewiczem byli najlepszym z tego, co lewica ma do zaoferowania. Kwaśniewski mnie szczególnie ubawił wezwaniem, aby „nie głosować na tych, którzy chcą wrócić do czasów minionych, kiedy władza była scentralizowana, samorządy ograniczone, a rządzić mogli tylko swoi, bierni i mierni, ale wierni”. Jak były eseldowski prezydent na eseldowskiej konwencji napieprza w PRL, to mam poczucie, że wektory nam się poplątały. I nieco mnie zaskoczył Czarzasty, który zaczął słusznie od obietnicy „mówienia prawdy o historii”, a potem mówił o PPS, rządzie Moraczewskiego i przyznaniu praw wyborczych kobietom, ale słowem nie wspomniał o Polsce Ludowej.

 

– Nie wszyscy są takimi komunofilami jak ty.

– Owszem, ale ośmielam się podejrzewać, że wśród wyborców SLD więcej jest niż nie jest. A poza tym jak nie my, no to kto? Z tym większą zatem radością donoszę, że moja ukochana Joanna Senyszyn zarejestrowała tytuł „Głos Wybrzeża” – który był, jak pewnie towarzysze pamiętają, organem PZPR i pies go w pysku niósł. Niestety dzisiejsze, wychowane pod dyktando IPN psy w zasadzie odmówiły noszenia „Głosu…” w pysku, toteż zastąpili je kandydaci do pomorskiego sejmiku z Joanną na czele. Które to poświęcenie poddaję pod uwagę wyborcom z Wybrzeża.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Redaktor Wołk-Łaniewska jest jak tuba emitująca moje własne przemyślenia. I tylko dobrze, że nie jest facetem, nie byłoby Jej do Twarzy z tą fajną klatą.