Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA grasuje w Mielnie. Ma pierdolca na punkcie Bałtyku po sezonie. Korsyn odjechał do krainy wiecznych gąbek. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA siedzi w Warszawie i czyta patriotyczną prasę.

 

Wołk-Łaniewska: – Mam wesołą wiadomość.

Daniszewska: – Dawaj.

 

– „Gazeta Polska” kradnie. Serio. Zapłaciłam 3,80 zł za elektroniczne wydanie tego poczytnego tygodnika z przepięknym prezesem na okładce…

– Piękniejszym niż zwykle?

 

– Tak, bo wyretuszowanym ręcznie z fotografii, jak takie stare zdjęcia ślubne, co to w wiejskich izbach wisiały nad łóżkiem tuż obok haftowanej krzyżykowo makatki z łabądkami. Na zdjęciu po retuszu prezes ma włos gęstszy i bardziej stalowy, linię ust bardziej stanowczą, kości policzkowe szlachetniej zarysowane, spojrzenie bardziej świetliste. No, mówię ci, cudo. Nad łóżkiem sobie można powiesić zamiast fotografii ślubnej.

– Zwłaszcza jak kto jest starą panną.

 

– Dokładnie. I otóż zapłaciłam 3,80 zł za ten cud w wersji elektronicznej i nie przyszedł. Nawet numer jest podany, gdzie dzwonić, jakby co, ale tam „abonent czasowo niedostępny”.

– No i co zrobiłaś?

 

– Jak to co? Poszłam do kiosku i kupiłam w papierze, co oznacza, że w tym tygodniu wsparłam złodziejską „Gazetę Polską” kwotą 8,30 zł. To może ci chociaż opowiem, czego się dowiedziałam, żeby nie poszło na marne.

– Dawaj, w Mielnie mi nawet Kaczor niestraszny.

 

– Otóż prezes jak ojciec najlepszy, surowy, ale sprawiedliwy, mówi prezydentowi, co mu wolno.

– Co mu wolno?

 

– Zacznijmy od tego, czego mu nie wolno. Po pierwsze nie wolno macać Antoniego. „Jest zupełnie jasne”, że dzięki „ogromnej energii i determinacji” Antoniego Polska staje się bezpieczniejsza z dnia na dzień, a ci, co mówią inaczej, to „potężny front obrony status quo”, uprawiający „potężną kampanię szkalowania szefa MON” i prezydent powinien się dobrze zastanowić, czy chce równać krok z tym frontem. Po drugie nie wolno ruszać Zbynia, bo „ministerstwo działa bardzo dobrze”, a spór o to, czy konstytucja pozwala, aby prokurator generalny wybierał sędziów, to „spór pokoleniowy między czterdziestolatkami”.

– Zawsze mi się wydawało, że „spór pokoleniowy” występuje między młodszym i starszym pokoleniem.

 

– Mi też, ale to by sugerowało, że np. taki Duda może mieć spór z prezesem albo dajmy na to z Antonim jak równy z równym. A to jest nie do pomyślenia. Może się ewentualnie pokłócić w piaskownicy z rówieśnikiem, ale prezes nie będzie się gówniarzerią zajmował. Od razu poczułam się młodziej.

– No dobra: co mu wolno?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.