Motto tygodnia: Gwałt, rety, co się dzieje? Prąd drożeje? Nie drożeje.

GOŚKA DANISZEWSKA czuje się wyśmienicie. Wszystkie jesienne smutki odpłynęły. Jogin Maciek kazał wyrzucić je za drzwi. Przeczytał jakąś durną książkę, że najgorsze jest poczucie winy. Ale ma też zmartwienia. Niewielkie. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nieco się martwi, bo kandyduje do sejmiku.

Daniszewska: – Serio?

Wołk-Łaniewska: – Serio. Z listy SLD-Lewica Razem, z okręgu nr 2, zaraz za Małgorzatą Szmajdzińską. Okręg nr 2, nadmienię, to Żoliborz, a także – jakkolwiek na to patrzeć – Bemowo, Bielany, Ursus, Włochy i Wola. Wymieniam Żoliborz na początku, bo wszędzie jest na końcu…

 

– Zgadnij dlaczego.

– Bo jest na żet?

 

– Taaa, pewnie dlatego.

– Chciałam stanowczo zaprotestować. Nie tylko jako dumna obywatelka Żoliborza, ale także jako jego potencjalna reprezentantka w organie samorządu wojewódzkiego, podkreślam niniejszym, że Żoliborz jest dzielnicą pracującej inteligencji; dzielnicą o tradycjach świeckich, spółdzielczych i demokratycznych – jak napisał Kazimierz Brandys w „Listach do pani Z” w 1958 r. Może się zdarzyć, że na Żoliborzu zamieszka świniowaty kołtun…

 

– Oj, może, może…

– Nie wiem, co chcesz przez to powiedzieć, ja dalej cytuję Brandysa – ale „prawdziwi żoliborzanie udzielą Pani poparcia w potrzebie tolerancji, okażą się z Panią solidarni w niechęci do fanatyzmu”. I niniejszym bardzo proszę się odpieprzyć od mojej pięknej, postępowej dzielnicy. To już ja, nie Brandys.

 

– Ależ proszę, odpieprzam się, guzik mnie ten twój zaścianek obchodzi. Zmieniając temat: Wołku, zrobiło mi się smutno z powodu telegramów. To kawał mojego życia. Pamiętam w Gibach, gdzie w wesołym towarzystwie spędzaliśmy wakacje, na tablicy ogłoszeń wisiał wzór telegramu: „Przyjeżdżam sobota. Przyślijcie konie na dworzec. Jankowski”.

– Chyba „konie dworzec”? „Na” to niepotrzebny wydatek.

 

– Być może. W każdym razie latami wysłaliśmy sobie telegramy o tej treści. I było wiadomo, że to my. Nawet miałam ochotę wysłać taki telegram, ale nie wiem komu. I nie wiem jak. A jutro koniec. Już nigdy nie wyślą koni Jankowskiemu.

– Biedny spieszony Jankowski.

 

– Nie myśl, proszę, że jestem starą sentymentalną krową. Wcale nie potrzebuję telegramów. Używam SMS-ów. Ale lubię wspomnienia.

– SMS-sy są passé, teraz na czasie jest whatsapp. Ale akurat w sprawie wspomnień cię rozumiem. Złapałam się ostatnio na tym, że się wzruszam, oglądając zdjęcia Żoliborza z lat 50. i 60. A nawet moje zdjęcia z dzieciństwa, czyli Żoliborza z lat 70. Z tym że ja chyba już jestem starą sentymentalną krową…

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pamiętam, jak tego Jankowskiego woźnica wiózł do majątku, aliści na okrągło, przez inny mostek. Kiedy go Jankowski zapytał, dlaczego nie jedzie przez ten bliższy – woźnica odpowiedział, że jak tędy jeździ, to pada deszcz. – „A kiedy to wam padało ?” spytał Jankowski. – „A raz jak była wojna Ruskich z Japońcami, a drugi raz w ubiegłym roku na Matkę Boską Zielną”.
    Pozdrawiam obie, „sentymentalne krowy”-
    Hej !-