Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA popadła w totalną abnegację. Łazi w porwanych ciuchach i boso. Ma brudne nogi i wygląda dość szpetnie. Włosy obcięła sobie sama. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA była u fryzjera, ale kazała obciąć tylko końcówki, bo jest jak zwykle tępo zadowolona z siebie i swojego wyglądu. Żeby ją wreszcie pokręciło.

 

Daniszewska: – Chodź, Wołku, porozmawiamy o tym merytorycznie.

Wołk-Łaniewska: – Yyyy…

– Nie rób takiej głupiej miny. Teraz wszyscy tak mówią. Usiądziemy i porozmawiamy merytorycznie. Może być o dupie Maryni.

– Merytoryka dupy Maryni jest bezsprzecznie warta uwagi, tylko czy akurat naszej…

– Tak należy powiedzieć, żeby pokazać dobrą wolę oraz kulturę polityczną. Po takim wstępie można zacząć napierdalać przeciwnika. To już będzie jego wina.

– A skoro już o rozmowie merytorycznej mowa: od lat nic mnie tak nie zachwyciło, jak merytoryczna polemika, którą doktor Magdalena Ogórek podjęła z senatorem Markiem Borowskim w obronie wicepremiera Gowina. Dla tych, co nie śledzą Twittera, opowiem: była kandydatka lewicy na prezydenta zwróciła się do jeszcze bardziej byłego kandydata lewicy na prezydenta słowami: „Nawiązując do wypowiedzi o kręgosłupie Jarosława Gowina: czy oznaką kręgosłupa jest zmiana nazwiska z Berman na Borowski”. A gdy się okazało, że Borowski nazwiska nie zmieniał, Ogórek – jak każdy kretyn, który sądzi, że szurając krzesłem, zatrze fakt, że pierdnął w towarzystwie – brnęła dalej: „A ojciec też nie zmieniał? Senator w wolnej Polsce musi rozliczyć się ze stalinowskiego i KPP-go spadku”. I na tym nie skończyła: gdy internauci poczynili zauważenie, że jej uwagi noszą cokolwiek antysemicki charakter, obroniła się uderzeniem atomowym: „Metody GW! Zadajesz pytanie o niewygodną przeszłość – antysemityzm!”.

– A w zasadzie dlaczego ty się tak upajasz Ogórkiem?

– Oto pytanie. Jakoś nie mogę się oprzeć.

– To swojemu drogiemu Leszkowi podziękuj za tę ekscytację.

– Wiem, wiem. I do dziś nie rozumiem. Moja teoria jest taka, że to była kampania promocyjna sukienek do La Manii – to te białe formy do babeczek, które Ogórek nosiła przez całą kampanię – i w zamian doktor Jan, który, jak powszechnie wiadomo, pozostał swego czasu z La Manią w relacji natury osobistej, miał sfinansować eseldowską kampanię parlamentarną. Ale niesłownie umarł i cały misterny plan poszedł w pizdu.

– Życie w państwie PiS rzuca ci się na mózg. Robisz się tropicielem spisków na miarę Antoniego. À propos tropienia: to pierdolenie o Szopenie – co miał na myśli Duda, że nie podpisał – już mnie wkurwia. Szkoda tylko ośrodka na Helu, bo piękny.

– A skąd wiesz?

– Byłam, oczywiście. Zaprosił nas tam Olek Kwachu, zwany wówczas „Młodym”. Szkoda w sensie tego, że siedzi tam Duda i szcza do wody.

– Powtórzę się: a skąd wiesz?

– Nie wiem, ale na pewno szcza. Jako prezydent Rzeczpospolitej nie musi wychodzić do kibla.

– Nie zrozum mnie źle, ale coś strasznie pierdolisz.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.