Motto tygodnia: Fantastyczne! Antoni i jego wojska cybernetyczne…

GOŚKA DANISZEWSKA wróciła z Korsyki. I nie wróciła. Gdy łaziła w czasie sztormu po plaży, do jej przeczystych stóp przypadła zielona kulka. Daniszewska trzymała ją w pojemniku śniadaniowym, a potem przewiozła w wodzie morskiej na kolanach. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA wróciła z Kaukazu, ale nic żywego nie przywiozła, bo to zimna suka i nie kocha zwierząt.

 

Daniszewska: – No więc wzięłam taką mechatą piłkę tenisową, nieco obleczoną ślimaczkami i przewiozłam na kolanach.

Wołk-Łaniewska: – Głaszcząc ją uspokajająco?

– Nie, bo była zawinięta w serwetkę. Podpierdoliłam serwetkę z kolacji, namoczyłam i przewiozłam. Przeżył.

– On?

– Tak. Z Łysym uznaliśmy, że to jest chłopczyk. Łysy nadał mu imię Korsyn. Tak jak skurwysyn.

– I co dalej?

– Natychmiast kupiłam akwarium, a że miałam też piasek, muszelki, wodorosty, stworzyłam mu dom. Następnego dnia pojechałam do akwarystycznego sklepu słonowodnego. Pani ze sklepu była urocza. I kompetentna. Okazało się, że jest to – po badanych genetycznych – zwierzę! Dowiedziałam się, że jest to gąbka filtrująca.

– Jak tak, to może być chłopiec albo dziewczynka, wedle uznania, nibytkankowce są obojnakami. Rozumiem, że wolicie chłopca.

– Tak mu jakoś po męsku z oczu patrzy. I jaki twardy jest! Pani fachowiec zdziwiła się, że jeszcze żyje. Powinien zdechnąć po dwóch dniach!

– Patrzcie go, jaki zawzięty.

– Kupiłam mu odpowiednią sól i wodę. Dokupiłam odpowiednią karmę. Mała buteleczka na rok.

– I myślisz, że tyle wytrzyma?

– Nie wiem, pani ze sklepu z wodą morską nie potrafiła określić, jak długo chłopina pożyje. Ale przestrzegam wszelkich procedur. Podejrzewam, że on nas też lubi. Pani Ola przychodzi rano i pyta: „A ty, durak, jeszczio żywiosz?”. Wtedy on obraca się wokół własnej osi i tańczy przed nią.

– Słodkie.

– Wal się. Zazdrosna jesteś po prostu, jak moje pozostałe zwierzęta. Gienka zeszczała się na moją ortopedyczną poduszkę, a Adolf zesrał się na Jurka serwetkę śniadaniową. Dzińdzia już, już wsadzała pazur w Korsyna. Trzeba było nieco przykryć akwarium folią. Częściowo. Jakbyś kiedyś, Wołku, chciała mieć zwierzę, to polecam. Taka gąbka nie gada, nie szczeka, nie patrzy ci w oczy, pierdoli PiS, konstytucję, kapitalizm i Ziobrę. Uwielbiam gąbki filtrujące!

– Zaczynam cię rozumieć. I jeszcze ci coś o nich powiem, bo właśnie dowiedziałam się…

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.