Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA ma mieszane uczucia: ta sama Korsyka, ten sam hotel, ten sam personel. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA wybiera się do Zegrza. To jest właśnie, proszę Państwa, spór klasowy w działaniu.

 

Wołk-Łaniewska: – Oczywiście mam na myśli spór klasowy w ujęciu Bourdieu…

Daniszewska: – O kurwa, zaczyna się…

 

– Bourdieu twierdzi, że to, co uważamy za kapitał kulturowy, jest w istocie formą przemocy symbolicznej uprawianej przez klasę dominującą wobec klas niższych, w tym szczególnie średniej, która przez swoje aspiracje czuje się zobligowana do przyjmowania niezasymilowanych przez nią norm kultury uprawomocnionej, narzucanej przez klasę wyższą w ramach walki o status…

– Zaraz się utopię!

 

– Chodzi o to, że ty jako klasa dominująca usiłujesz narzucić mnie, klasie uciśnionej, swoje normy kulturowe w postaci tysiącgwiazdkowego hotelu na Korsyce. Ale mój habitus pozwala mi na twórcze odejście do kultury i tworzenie spersonalizowanych kombinacji, wobec czego pierdolę twoją Korsykę.

– A pierdol sobie, co mnie to obchodzi? À propos pierdolenia i Korsyki – co ja się, Wołku, muszę nacałować po przyjeździe…

 

– Widzisz? A ja nie. Nikogo nie muszę całować w Hotelu 500.

– Bo tam nikt na ciebie nie czeka. A ja tu mam cały ciąg obowiązków. Muszę sprawdzić, czy kotka Mimi jeszcze żyje? Żyje. Należała do starszej pani właścicielki, która umarła 3 lata temu.

 

– To przynajmniej jej nie musisz całować.

– Najbardziej wycałowaliśmy się z Bułgarką, która tu sprząta i znamy się od lat. My się śmiejemy, a te pozostałe korsykanko-portugalki patrzą na nas z zawiścią.

 

– A zawiszczą ci czego? Tego całowania?

– Skąd! Tego, że znam od niej wszystkie hotelowo-rodzinne plotki. Gadamy ze sobą po rusku.

 

– Z całą obsługą? No i teraz powiedz, że Rosja nie rządzi światem.

– Nie, z Bułgarką. Jeśli chodzi o resztę, to właściwie nie wiem, w jakim języku mówię. Mieszam angielski z włoskim i francuskim. Czuję się jak mój rodak Zamenhof. Ale dogaduję się, nawet na trzeźwo. Bążur, moitogracje, perfawore, pesce, lakłaminerale, gutnajt. Nie wiedziałam, że jestem poliglotką.

 

– Ja też nie…

– Zazdrościsz i tyle. Mam tu też obowiązki. Śniadanie, obiad, kolacja.

 

– Jak można tak tyrać na urlopie?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.