Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

GOŚKA DANISZEWSKA walczy z nużeńcem. Wie, że to jest nudne, ale postanowiła być nudna. Zawsze dbała o to żeby nie być, ale zapewne zestarzała się i zapomniała o swoich zasadach. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA postanowiła dać na mszę w intencji sczeźnięcia nużeńca, bo już słuchać o nim nie może.

 

Daniszewska: – A propos mszy: Wołku, zauważyłam ciekawe zjawisko dotyczące nieistniejącego. Może on ma jakiś wpływ na klimat?

Wołk-Łaniewska: – Jakby istniał, to na pewno by miał.

 

– A skąd wiesz?

– Bo gdyby był bogiem, to mógłby wszystko, nie? Na tym polegałoby było bycie bogiem, gdyby bóg byłby był oczywiście…

 

– Chyba się zaplątałaś lekko w ten tryb zaprzeszły niedokonany. W każdym razie: odbywał się Woodstock i na te pola szła potworna chmura. Miała być niszczycielska burza z trąbą powietrzną i piorunami. I raptem, jak mówią fachowcy, 10 kilometrów przed festiwalem skręciła. I rozjebała jakąś wieś. Tzn.: weseli luzacy nieco napici, a być może naćpani, odganiają burze.

– Amen.

 

– Z tego co pamiętam w Polsce istnieją dwa harcerstwa. Jedno ZHP, gdzie byłam przyboczną i drugie katolickie. Popraw mnie, jeśli się mylę.

– Nie mam pojęcia. Może jest na przykład 16?

 

– Ta, u nas to nawet dość prawdopodobne. W każdym razie ta wichura zaatakowała – które?

– Cóż. W Funchal na Maderze drzewo wywróciło się na wiernych podczas nabożeństwa z okazji Wniebowzięcia, nie mylić z Wniebowstąpieniem…

 

– Tak, wyjaśniałaś to detalicznie w zeszłym tygodniu.

– No więc wywróciło się, kompletnie znienacka, zabiło 12 osób i raniło 52. Co jest oczywiście tragicznym i bezsensownym zbiegiem okoliczności, chyba, że ktoś wierzy w boga.

 

– To ty zawsze twierdziłaś, że Bóg to mściwy starzec.

– Gdyby byłby był…

 

– No dobrze, nieistniejący mściwy starzec. Ale zawsze pamiętaj, że bywają gorsi. U niektórych trzeba się ubierać na czarno w upały, nie jeść czegoś albo jeść.

– Ale katolicki mściwy starzec zajmuje się także dietą tych, którzy w niego nie wierzą. Na przykład, wszyscy moi przyjaciele, którzy są na pudełkach…

 

– Na czym przepraszam?

– Na pudełkach. Taka dieta, co ci przywożą do domu co rano w pudełkach, 1000 kalorii, półtora, ile se zażyczysz. Bardzo modna obecnie. Ostatnio w piątek zaprosiłam gości, z sześć osób, i każdy przyszedł z własnym pudełkiem…

 

– Myślisz, że to chodziło o dietę? Może po prostu wiedzą jak gotujesz?

– Pierdol się. Ostatnio się rozwinęłam. Ropa vieja świetnie mi wychodzi. Znaczy, stare ubranie. I nie o tym chciałam. Otóż zaprosiłam tych gości i każdy przyszedł z własnym pudełkiem, każdy z innej firmy pudełkowej, i każdy miał w nim rybę, choć katolików, jak się domyślasz, wśród nich nie było, bo przyjaciół wśród katolików nie posiadam. Nawet wymyśliłam, że też sobie zamówię pudełka, tylko zaznaczę w opisie, żeby nie przywozili mi ryby w piątek, bo mi religia zabrania…

 

– Jaka religia?

– A jakakolwiek. Żeby sobie mój nieistniejący mściwy starzec nie pomyślał, że jak nie jem mięsa w piątek, to go zdradzam ze starcem katolickim. Bo on poza tym, że jest mściwy, to jeszcze jest zazdrosny. Sam tak powiedział, w trzecim żydowskim przykazaniu, więc może być żydowska. Chociaż może lepiej nie, bo jak sobie pomyślą, że mają mnie karmić koszernie, to jeszcze mnie powieszą na tablicy z hasłem „Tych klientów nie obsługujemy”. Nawet niekoniecznie z antysemityzmu, tylko to jest nieopisanie upierdliwe.

 

– No właśnie. I taki niegłupi naród, jak ci Żydzi, się temu poddaje. Dobrze, że mój własny Żyd odrzucił te gusła oraz jest od kilku pokoleń ateistą. Nawet ma napletek w odróżnieniu od Jezusa. I uwierz mi, tylko to ich odróżnia. No może jeszcze to, że Łysy żyje. Ale za to ja, kiedy go poznałam, miałam 33 lata. Czujesz bazę?

– Kąsasz bryłę?

 

– Słucham?

– Podobno już się nie mówi „czaić bazę”. Teraz młodzież kąsa bryłę. Albo zgrzewa.

 

– Nie lubię używać takich młodzieńczych sformułowań. To poniża starszą kobietę. A taką jestem.

– Kulaj dropsa.

 

– Czyli?

– Pchaj szafę do Iraku.

 

– Słucham?

– Smyraj ciągutkę.

 

– Oj weź żeż spierdalaj.

– No, toć mówię.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • No to co, jest ten Bog czy go nie ma?
    A jak jest to czy może stworzyć taki wielki kamień, żeby sam nie dał rady go podnieść?

  • Ciągnij sparciałą gumę w majtach – to a propos piątku, sorry, Piątka. Co ten skądinąd ciekawy koleś jada, to ja nie mam pojęcia… Zdenerwował mnie okrutnie, umieszczając moją ulubioną A.W.-Ł. w jednej wypowiedzi z redaktorkiem z „DoRzeczy”, niejakim Wybranowskim. Pani Agnieszko podobno ostatnio jawnie popiera Pani politykę Kremla, a Piątka Tomasza obraża swoim bolszewickim obliczem. Niech mu Pani wyśle rybi łeb, niekoniecznie w pudełku.