Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA odżyła. Śmiga na rowerze, trenując do Wyścigu Pokoju. Aż jej w duszy gra. Nic jej nie boli, nic jej nie swędzi. Choroby poszły się jebać. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA zbuntowała się  przeciwko zimie i odmawia wstawania z łóżka przed pełnym rozwojem dnia. Wychodzi tak koło 10.00.

Daniszewska: – Najpierw pani profesor dermatolog ze spółdzielni profesorskiej przy Ordynackiej. Dialog: –  Pani profesor, mam nużeńca. Leczę się już prawie rok… – Proszę pani, ja też mam. I każdy ma. Pani może ma trochę więcej. Tego się nie leczy, bo pani truje bardziej siebie niż je. A jak je pani zatruje, to one wrócą. Proszę, tu ma pani dwie maści. Jedna rano, druga wieczorem. Cieniutko! I przeszło: nawet brwi zaczęły odrastać.

Wołk-Łaniewska: – Alleluja!

 

– Potem gastrolog przy Waryńskiego, polecony przez ukochanego – oby żył wiecznie – profesora Butruka. Ogląda wyniki gastroskopii, oby to badanie obesrało. – Czy miała pani ostatnio jakieś kłopoty, problemy? Nie da się ukryć, że miałam. – Nic pani nie jest. Ma pani lekko podrażnioną śluzówkę żołądka. Większość ludzi tak ma przy stresie. USG wykazało, że mam lekko otłuszczoną wątrobę. – W pani wieku to normalne. Tę pigułkę proszę łykać raz dziennie na pół godziny przed śniadaniem. Uścisk dłoni. No i żwawa młoda kobieta wyskoczyła w podskokach. I tak mi zostało. Czyli była to zwykła deprecha połączona z hipochondrią. Tyle było do objaśnienia. Wszystkich przyjaciół, którzy się martwili, przepraszam.

– Cieszę się niewymownie. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że w związku z uszkodzeniem stawu barkowego, którego nabawiłam się na siłowni ze cztery lata temu i postanowiłam zacząć leczyć jakoś tak latem zeszłego roku, już na sierpień zapisałam się na rehabilitację. To z całą pewnością skutek zmiany ministra zdrowia na młodego, ambitnego i bardzo wierzącego profesora Szumowskiego. Musi pomodlił się o sprawniejsze działanie NFZ.

 

– A Radziwiłł się nie modlił?

– Na pewno też się modlił, ale bozia nie lubi arystokratów.

 

– Skąd wiesz?

–  Bóg wybrał właśnie to, co nie jest szlachetnie urodzone i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić –  tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.