Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA oblicza: w łóżku śpi Jurek zwany Łysym, lat 85, ona, lat 67, Gienia, lat 14 i 3-letni Iwan. Czasami jeszcze Dzińdzia, lat 4. Jest to najprzyjemniejsze budzić się w takim tłoku. I raptem słyszy od pani psycholog: „Czy mąż pije?”… AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nie ma męża ani psychologa, może więc sypiać z kim chce.

 

Wołk-Łaniewska: – A nie niepokoisz się o życie Gieni i Iwana?

Daniszewska: – A czemuż to?

 

– Przecież w okolicach Konstancina grasuje 6-metrowy pyton tygrysi, który może być niebezpieczny dla małych dzieci i zwierząt domowych. Byłabym za tym, żeby nakarmić go jakimś szczególnie nieznośnym bachorem i w ten sposób uwolnić rodziców od kłopotu, jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo psom i kotom, ale obawiam się, że w polskiej pajdokulturze to racjonalne rozwiązanie może nie spotkać się ze szczególnym zrozumieniem… À propos: chciałam najserdeczniej zaprotestować przeciwko „specjalnym wysłannikom” do Tajlandii.

– Żałujesz komuś wycieczki do Tajlandii?

 

– Nie, tylko już się boję spuścić wodę, żeby mi z kibla nie wypełzła tajska chłopięca drużyna futbolowa. Kogo to, na miłość boga nieistniejącego, obchodzi?

– Wszystkich najwyraźniej.

 

– Ale, kurwa, dlaczego?! Rozumiem, że to chilijscy górnicy, uwięzieni w kopalni podczas wyrywania czarnego złota z trzewi ziemi – to przynajmniej ma jakiś gravitas, jakiś wymiar społeczny, robotniczy. Ale tu? Banda gówniarzy pod przywództwem największego gówniarza, kompletnie nieodpowiedzialnego trenera, wpełzła do jaskini i kilkudziesięciu ludzi musiało ich stamtąd wyciągać, z czego jeden przypłacił to życiem. Ale już dobra, wyciągnęli ich i kwita, pies im mordę lizał, zdrowia życzę, ale czemu ja mam to oglądać w telewizji na wszystkich kanałach – podczas gdy Trump umawia się z Putinem, Chiny i Niemcy podpisują bezprecedensową umowę handlową, w Wielkiej Brytanii sypie się rząd, ważą się losy porozumienia nuklearnego z Iranem…

– A kogo to obchodzi? Dzieci ocalone z jaskini – to jest nius! Ale mnie jebie jedno i drugie, bo mam własne problemy. Przez 3 tygodnie przegięłam i teraz muszę się męczyć…

 

– A to nie powinno być tak, że ta terapia ci pomaga, a nie cię męczy?

– Też mi się tak zdawało. Ale psycholożka mnie zapytała, czy Łysy pije, zeznałam więc jak na spowiedzi, że pije co noc swoją obliczoną menzurką dawkę, a popija nią proszek nasenny. Pani psycholog uznała więc, że powinnam przestać sypiać z mężem, bo on na mnie chucha. A przecież to jest całe szczęście starych ludzi, że się do siebie przytulają. Całują się z psem i bywa, że się śmieją.

 

– Małgosiu, jak tobie pies się śmieje, to może rzeczywiście powinnaś przestać pić. A nie gada do ciebie jeszcze?

– Głupia jesteś i pozbawiona empatii. Oczywiście, że psy się śmieją. Choć w istocie są raczej małomówne. Co akurat doskonale rozumiem.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.