Motto tygodnia: Pyton grasuje, a policja protestuje.

GOŚKA DANISZEWSKA czuje się już fantastycznie. Przynajmniej tak jak poseł Achilles. Pięta jej nie boli. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA cieszy się z tego niewymownie, bo jakoś markotnie jej było bez Daniszewskiej w drodze do kościoła.

 

Wołk-Łaniewska: – Czytelnicy na nas krzyczą. Jeden nawet nam zadedykował trawestację ludowego wierszyka: „Urbanowa mało robi, a Wołkowa nic”. A dalej jak w oryginale.

Daniszewska: – A jak było w oryginale?

 

– „Sołtysowa mało robi, a wójtowa nic. A księdzowa po wsi chodzi i się drapie w pic”.

– Czysta poezja.

 

– Prawda? W każdym razie poczułam się skarcona.

– Ja też. Ale widzisz, Wołku, udałam się na detoks. Ostatnio czułam się chujowo, więc zaprawiałam. Jak zaprawiłam, czułam się lepiej. Ale za to następnego dnia jeszcze gorzej i tak przez kilka tygodni. Aż w końcu córka wzięła mnie za mordę i wywiozła.

 

– Odważna dziewczyna.

– No. A nie mówiłam ci, że dobrze mieć dzieci?

 

– Historyjka obrazkowa chodzi po necie. Dwie kobity nad wózkiem. – O, widzę, że masz dziecko. – Tak, to cudowne uczucie. Wspaniałe! A ty? – A ja nie mogę mieć dzieci. – Ojej, a dlaczego? – A BO MNIE STRASZNIE WKURWIAJĄ!!!

– Tym razem jednak dziecko miało rację. Wywiezienie okazało się dobry pomysłem. Kroplóweczka, pigułeczka i znów kroplóweczka. Przespałam 2 dni z wenflonem i odżyłam. Było nas tylko dwoje alkoholików, a reszta narkomanki. Wieczory przy stole w ogrodzie to były rozmowy głównie o ćpaniu. Matko nieistniejąca, każdy powinien to zobaczyć. Te biedne suche, śliczne dziewczyny zwijające się z bólu. Odstawienie heroiny daje takie efekty.

 

– Heroiny? Ktoś jeszcze bierze heroinę? It’s soooo eighties – jak by powiedzieli Amerykanie. Czyli, że to w stylu lat 80. Marnym, inaczej mówiąc.

– Nawet nie wiesz, jak. Patrzyłam na te dobre, miłe, ciepłe dziewczyny, bez celu w życiu i perspektyw na przyszłość. Narkomani byli również pijący. Może nawet bym tam jeszcze posiedziała, gdyby nie pani psychiatra. 2 metry w biodrach, morda wściekła jak u pisówy. A muszę ci powiedzieć, że było też w chuj drogo. Personel miły i dostajesz pigułeczkę na każde żądanie. Po trzech dniach doszłam do wniosku, że zostanę lekomanką. No i ta pani „psychiatra”. U nas nie ma przepustek! – Ale ja był chciała na 2 dni do mojego męża, kotów i psów. Nie umiem spać bez kotów i Iwana… – No przecież mówiłam! – cedzi przez zęby. 2 metry w kłębie.

 

– W kłębie? To musiałaby leżeć na boku chyba?

– Oj, odpieprz się, wiesz, o co mi chodzi. No więc wypisałam się na własne życzenie. Czuję się bardzo dobrze bez tej baby, nie zaprawiam, wróciłam do roweru i jogi. Budzę się znowu wtulona w męża, Iwana i Gienię. Wieczorami nie muszę wysłuchiwać opowieści o głodzie heroinowym ani o pojebanym życiu ślicznych dziewczyn. Nie mogę utulać ich słusznych łez.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko, takich jebniętych dialogów tych DAMÓW, to nawet trudno skomentować, bo skaczą z tematu na temat, jak pchły po jajach, ale są klawe, kuervas, komentarze, rzecz jasna, bo DAMÓW nie znaju ! Uściskaj je ode mnie, Dżordż, w najszerszych miejscach.
    Hej !-