Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA przeczytała książkę o roślinach. Teraz krzyczy do groszku, żeby rósł szybciej. Sąsiedzi porozumiewawczo stukają się w czoło. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA rozmawia ze swoim jedynym fikusem, niepodlewanym i nieprzesadzanym od dekady. Pyta go, kiedy wreszcie uschnie, ale ten się uparł i rośnie jak głupi.

Daniszewska: – Ponieważ rozważamy o glebie, wspomnijmy o ekshumacjach. Suweren podnieca się tym, że w jednej trumnie kawałki bodajże ośmiu nieboszczek i nieboszczyków. A w sarkofagu prezydenta były jeszcze dwa kawałki znajomych.

Wołk-Łaniewska: – A może to byli nieznajomi? Może właśnie pan prezydent ich nie znał i nie chciał z nimi leżeć. Albo znał i nie lubił. Wprawdzie, jak mówi staropolskie przysłowie, po śmierci dupa nie rządzi…

– Otóż to. Dlatego ja nie chodzę na cmentarze, i tak mnie tam kiedyś zaniosą. Jest mi wszystko jedno, czy robaki zjedzą jednego nieboszczyka, czy ośmiu poćwiartowanych.

– A ja bardzo pilnie kibicuję pisowskiemu festiwalowi slaszerowemu…

– Jakiemu?

– Slasher to taki gatunek horroru, przewidujący rozkawałkowanie rozlicznych bohaterów. To znakomita reklama kremacji, która, moim zdaniem, jest jedynym przyzwoitym sposobem ostatecznego opuszczania tego świata. Dość śmiecimy za życia, żeby jeszcze po zgonie psuć się latami i zanieczyszczać matkę ziemię produktami rozkładu. A jedna z wdów smoleńskich wyraziła ostatnio oburzenie, że kilku poległych zostało spalonych i nie wiadomo, czy przy okazji nie spalono jakiegoś elementu jej męża i jakże ona ma teraz modlić się nad grobem niekompletnego małżonka.

– Generalnie wkurwia mnie to nieboszczykowanie. Trup jest trupem. W jednym kawałku czy posiekany. Jeżeli jeszcze coś nas łączy z bliskimi nieboszczykami, to pamięć. Jakieś wspomnienie, jakaś fotografia. Może jakieś powiedzonko. Już nawet zapachu mamy nie pamiętam, ale pamiętam, że gdy wyjeżdżała, zawijałam się w jej szlafrok, żeby ten zapach poczuć. Wróćmy do żywych…

– Bardzo proszę. Widziałaś Michnika w tefałenie?

– Owszem, źle wyglądał.

– Tak, kompletnie idiotycznie, z tymi dwoma wielkimi znaczkami KOD…

– Ja mówię, że na twarzy źle wyglądał. Niezdrowo znaczy.

– Bardziej mnie zmartwiło, że niezdrowo gadał. Wszystko mu się kojarzy z Kaczyńskim, a reszta z Putinem. Nawet nie miał czasu powiedzieć, co znaczy 4 czerwca, tak się skupił na mówieniu, że Kaczyński nie docenia znaczenia 4 czerwca…

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.