Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

GOŚKA DANISZEWSKA wolałaby rozmawiać o konfiturach z róży, ale boi się zanudzić Czytelników, będzie więc drażniła rozmówczynię. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA rozmyśla nad 4 czerwca.

 

Wołk-Łaniewska: – Uwielbiam tę precyzyjną nomenklaturę: „30. rocznica częściowo wolnych wyborów”. I jeszcze jeden młodzieniec z tefałenu, na oko rocznik 89, ogłosił, że „tamten czerwiec był słodko-gorzki, dlatego że świętujemy tylko częściowo wolne wybory”… Gdy 30 lat temu rozklejałam plakaty Jacka Kuronia na moim ukochanym Żoliborzu…

Daniszewska: – Przed domem prezesa?

 

– Żebyś wiedziała! Prezes mieszka 200 m od domu, w którym przeżyłam pierwsze 20 lat życia. Miałam osiedlową wypożyczalnię wideo w takiej psiej budzie, gdzie teraz siedzi jego ochrona. Ale jakoś nikt z nas się wtedy specjalnie nie przejmował tym, że mieszka tam przyszły prezes przyszłego PiS. Wyobraź sobie, że wtedy na Żoliborzu politycznym celebrytą był Kuroń, a nie Kaczyński.

– Cóż za brak dalekowzroczności.

 

– Prawda? W każdym razie tak se wspominam, że klejąc te plakaty po nocach z młodzieńczym entuzjazmem i nie do końca jasnym wyobrażeniem, czy to tak na serio jest legalne, jakoś sobie nie mówiliśmy, że bierzemy udział w „kampanii przed pierwszymi częściowo wolnymi wyborami”.

– Boście głupi byli i nieuświadomieni politycznie.

 

– Pewnie tak. Ale za to było zajebiście. Rozczuliłam się bardzo, gdy w tefałenie pokazano witrynę delikatesów na placu Wilsona – dziś tam jest Rossmann – z plakatem „Spotkaj się z Jackiem Kuroniem, on ma coś do powiedzenia”. To się kleiło na klej robiony w wiadrach na śmieci z wody i mąki ziemniaczanej. Trzymało jak cholera.

– Sama gotowałam taki klej. Pamiętaj, że robiłam kampanię Urbanowi. Hasło brzmiało: „Łap Urbana”, bo jego przeciwnikiem był aktor Łapicki. Na szczęście przegraliśmy. Starczy już tego twojego kombatanctwa… Teraz ja będę wspominać. Ciągle pierdolą o pierwszej wizycie papieża Polaka na naszej ziemi. Tej ziemi oczywiście. Wyobraź sobie, że gdy papież zawitał na naszą glebę, ja tam na tym spotkaniu byłam.

 

– Wstyd.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.