Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

GOŚKA DANISZEWSKA tym razem się wkurwiła. Postanowiła pogadać z kimś innym. Ile można gadać z Wołkiem? AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA na pewno domyśli się, z kim Daniszewska ją zdradza.

Daniszewska: – Z powodu zapaści intelektualno-tarczycowej oglądałam, co oglądałam. I raptem iluminacja! Gżegżółka!

 

Wołk-Łaniewska: – Grzegrzółka.

– Nie będziesz mnie ortografii uczyć.

 

– Ale on się tak nazywa. Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu.

– Dla mnie pozostanie Gżegżółką. Patrzę w tefałen i widzę Teatrzyk Zielona Gęś. Ja, wychowana na Gałczyńskim, własnym oczom nie wierzę. A to on! Mój ukochany poeta aż przewrócił się w grobie. Zawsze czytając, miałam przed oczętami mężczyznę. Albo zwariowałam, albo postać poetycka stanęła mi jako żywo w telewizorze. Tak go widział Ildefons, tak go słuchał, tak rozumiał. Tak mówił i tak wyglądał. Ildefonsie Gałczyński, ojczyzna wzywa! „Nieszczęśliwa ciocia”: „Nudzisz się? Och jaka to szkoda, że jestem sparaliżowana, bo uplotłabym sobie wianek z narcyzów i w tym wianku zatańczyłabym ci taniec Mórz Południowych. Pamiętasz, jak w Mszanie Dolnej…”. To było o wszystkich rejsach na stulecie niepodległości.

 

– To nie była „Nieszczęśliwa ciocia” tylko „Potworny wujaszek”. I utwór ten wzbudził wielkie oburzenie patriotycznej inteligencji, albowiem poeta brutalnie drwił w nim z nadziei na odzyskanie przez Polskę niepodległości w III wojnie światowej. Można nawet powiedzieć, że był to utwór wymierzony w przyszły kult żołnierzy wyklętych: „Wiosna będzie, jak wróci generał. Wróci z bronią w ręku. Na białym koniu. I wszystkie dzwony uderzą. I nie będzie nudy, tylko konstrukcja i wielki natchniony płacz odrodzenia. Jajka stanieją. Ja zostanę wojewodą smoleńskim. »God save general«. Generał: (nie wraca). Potworny wujaszek: (dusi kotka)…”.

– No właśnie. Poeta to czuje. A właściwie wyczuł. Tego złotoustego Gżegżółkę przewidział. „Trzy gwiazdki na niebie”. Występują trzy gwiazdki i Gżegżółka. Nie dodał, że Gżegżółka występuje w Sejmie i mówi o dzieciach niepełnosprawnych: „Kochana, kochana gwiazdeczka. Oto „piosenka, która mi naprawdę odpowiada”. (A mówi to do kamery tefałenu). „Buzi, królowo” (to do dziewczynki, która może wychodzić z Sejmu, bo jest niemową).

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko tyż się wychowałem na zielonej gęsinie i pomnę takie zdjęcie: W rogu ringu stoi malec, wysoki tak na połowę narożnika, w spodenkach, z rękawicami bokserskimi tak na oko 1/3 jego „objętości” każda, z podbitym okiem i tekścik: „I walę ją pięścią po głowie, tę Kociubińską Hermenegildę, i pytam się jej: „Cy psyjdzies ? A ona mi na to, że „psyjdę”. To były PIJĘKNE dni, człowiek był młody, zakochany, nie miał zmarszczek, bojlera zamiast brzucha, zadyszki, trwałych zwapnień mózgu, zwanych sklerozą i świat stał przed nim otworem. Dlatego do końca świata będę chwalił sobie komunę, tak jak górale do niedawna chwalili sobie cysorza Franca Józefa. Szkoda, że niektóre pisiorskie zjeby tego nie pojmują, kuervas !
    Hej!-