Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

GOŚKA DANISZEWSKA po raz kolejny uzdrowiła Urbana. Facet nie chodził od kilku lat. Siedział, jeździł samochodem albo leżał. No i stało się: od tygodnia zapierdala po ogrodzie. I nogi w ogóle go nie bolą. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nikogo nie uzdrowiła i w ogóle nie ma żadnych cudownych mocy poza mocą wkurwiania bliźnich. Czy to się liczy?

 

Daniszewska: – Zmieniając temat: ja ci, Wołku, nie dam nic złego powiedzieć o Tefałenie 24. Ponad rok temu policjanci skatowali młodego chłopaka. Zabili go paralizatorami. Skutego i bezbronnego. Inny polityk „natychmiast po zapoznaniu się z reportażem…”, ble, ble, ble. Gdyby ten materiał nie został wyemitowany, trupa zamieciono by pod dywan. Co ja mówię, pod wycieraczkę. Ja na ten materiał nie mogę patrzeć. Ja, wydawca „Złego”, Zbysiu Ziobro.

Wołk-Łaniewska: – Materiał jest w istocie ponury i całkiem nie wiem, dlaczego go w kółko pokazują. Rozumiem, pokazali raz, wywołali reakcję, mają zasługę dla ludzkości i demokracji, ale odgrywanie w kółko obrazków z facetem katowanym paralizatorem jest na pograniczu tabloidu i pornografii.

 

– Wiedziałam, że o coś się przypierdolisz. A może jak tak będą pokazywać, to psiarnia zacznie się zastanawiać nad swoim zachowaniem. Kilka rządów temu, może za poprzedniego PiS-u, jechałam sobie spokojnie do pracy. Zhaltowali mnie jacyś faceci w czarnych mundurkach i krzykiem zawiadomili: – Na glebę! Stałam nad kałużą i umierałam ze strachu. Łapałam powietrze niczym karp, którego faszeruję raz do roku. Oni dalej darli mordy na niemłodą kobietę. Myślałam, że to bandyci, którzy chcą ukraść mój samochód. Serce łomotało, leżałam w kałuży, a oni mieli broń wycelowaną we mnie. Napis „Policja” mieli na plecach i ja tego napisu nie widziałam. W końcu mnie zostawili i odjechali swoim nieoznakowanym samochodem. Godzinę dochodziłam do siebie. W samochodzie. Wtedy w radiu powiedzieli, że policja poszukuje czerwonego jeepa. Mój był zielony. Pierdoleni, naćpani daltoniści? Ja naprawdę uważam, że wielu policjantów ćpa. Mają łatwy dostęp do towaru i te prochy dodają im animuszu. Kiedyś za świętej pamięci milicji robiłam wywiad z jednym mundurowym. Zgadało się o dragach. On się pochwalił, że ma fermetrazinę, która wyśmienicie odchudza.

– I co, i co?

 

– Oczywiście, że mi dał. Gdy połknęłam zgodnie z jego instrukcją, dostałam takiego popędu, że nie przestawałam chodzić przez całą dobę. Natychmiast paskudztwo wyrzuciłam do śmieci.

– Szkoda…

 

– W ogóle narkotyki to nie jest moja bajka. Kiedyś po gandzi zwanej marychą dostałam wilczego apetytu, a w pysku miałam suchy kapeć. Stanowczo wolę tradycyjne używki.

– Od flaszki dobrego czerwonego wina lepsze są tylko dwie flaszki dobrego czerwonego wina, to oczywiste. Ale wracając do tematów ponurych: wysłuchałam byłego ministra sprawiedliwości, posła Budki z PO, który komentował zamach w Manchesterze. Ogłosił on otóż, że jest to „dowód niewątpliwego tchórzostwa” i „wojna cywilizowanego świata z terroryzmem”. Otóż, Panie Pośle, trudno o bardziej straceńczą i bezkompromisową odwagę niż zamach samobójczy – niezależnie od oczywistych ocen etycznych tego zamachu. A gdy „cywilizowany świat” zaczął porywać, torturować i przetrzymywać latami bez sądu podejrzanych o terroryzm, najczęściej bez cienia dowodów, gdy zaczął mordować ludzi za pomocą dronów, nie bacząc na „szkody kolateralne”, czyli setki tysięcy rozwalonych niechcący cywilów, gdy zaczął najeżdżać i okupować kraje, które w żaden sposób go nie zaatakowały – to ten prosty westernowy podział się skończył. Dziś to jest wojna terroryzmu radykalnego islamu z terrorem państwowym Zachodu. A w dupę biorą oczywiście niewinni. Jak zawsze na tym bożym świecie.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.