Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

„A polski bez jak pachniał w maju…” – GOŚKA DANISZEWSKA rzadko bywa sentymentalna. Chyba że za gardło chwyci ją poeta. Tym razem Tuwim: „W Alejach i w ogrodzie Saskim, w koszach na rogu i w tramwaju…”. Łatwo być patriotą, gdy siedzi się w Ameryce Południowej. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA nie podziela jej złośliwych uwag pod adresem poety. Przecież Tuwim wrócił do Polski. Była to Polska Ludowa, to i nie dziwota, że mu się podobało.

 

Daniszewska: – Ciągle wszyscy podnoszą rękę.

Wołk-Łaniewska: – W głosowaniu?

 

– Nie, w zamachu na ojczyznę. Tym razem ręka podniesiona była w Busku-Zdroju. Ja akurat Buska nie lubię, bo mam uczulenie na siarkę, ale zamach odnotowałam. „Ręka podniesiona na policjanta to ręka podniesiona na Polskę”. Już nie pamiętam, kto to powiedział. Może Ziobro w ząbek strzyżony?

– Nie. Jaki.

 

– Na jedno wychodzi.

– A jeszcze Kaczyński powiedział, że kto podnosi na Kościół, a potem Schetyna, że kto na polskie dzieci. I wszyscy oni ipso facto podnoszą rękę na Polskę. To na to trzeba by odpowiedzieć tak: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw Polsce, niech będzie pewny, że mu tę rękę Polska odrąbie w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia”…

 

– Amen. À propos demokratyzacji: zachwycił mnie ostatnio poseł Arłukowicz.

– Który, nadmienię przy okazji, nie jest liderem zachodniopomorsko-lubuskiej listy KE, albowiem wyprzedza go na niej prof. Liberadzki. Tak zaznaczam, bo inne opozycyjne media ignorują Liberadzkiego. Niesłusznie. To co ten Arłukowicz?

 

– W programie Tefałenu 24 wysłuchał słowotoku posła Cymańskiego i rzekł: „Powiedz coś, ale przestań mówić”. Zdanie roku! Tak celnej wypowiedzi już dawno nie słyszałam. Nigdy nie sądziłam, że poseł Arłukowicz może mnie zachwycić. A stało się.

– Mnie jakoś nie zachwyca. Tak się zrobił przekupowato bezczelny, całkiem jak Kierwiński i Tomczyk. A z drugiej strony Horała i Tarczyński. Już nie mogę tego słuchać. Serio. Taka się zrobiłam delikatna na starość, że mi ujadanie przeszkadza.

 

– No to masz słabo.

– No mam. I jeszcze mnie wykańcza debata o pedofilii. Pisaliśmy o tym od 1992 r. – „my” jako gazeta, mnie się jeszcze nie śniło, że będę tu pracować – i wszyscy się odwracali z obrzydzeniem. Do nas z obrzydzeniem, nie do dzieciojebców. A teraz nagle wszyscy się tacy odważni zrobili. Trzeba było tłuc czarnych, gdy byli w szczycie potęgi, a nie teraz, gdy są jak ta pochyła koza…

 

– Jak co?

– No, pochyła koza, co na nią każde drzewo skacze. Albo jakoś tak. Łapię się na tym, że jeszcze chwila, a zacznę Kościołowi współczuć.

 

– To rzeczywiście niepokojąca perspektywa. Ale z tą pedofilią też mam problem. Kilka lat temu kumpel dał mi znać, że ma podejrzenia. Podejrzewał, że jego pasierb rucha swoją nieletnią córkę.

– Niemiłe dość.

 

– Niemiłe. Pokazał mi zeszyt tego dziecka z rysunkami. Udałam się do psycholożki rodzinnej i pokazałam te rysunki. Nie miała wątpliwości, że dziecko było wykorzystywane seksualnie. No to jako dobra obywatelka udałam się na policję. Pani policjantka była miła i nieco zaciekawiona. Wówczas dostałam jeszcze taśmę VHS z filmem, gdzie mężczyzna, pokazany tylko od dołu, rucha dziecko. Wspierała go w tym kobieta, która zdaniem mojego kumpla była matką dziewczynki. Też bez twarzy, ale rozpoznawalna po sposobie noszenia obrączki i po bluzce. Zaniosłam taśmę do komendy i po kilku dniach dostałam informację, że mogę ją zabrać. Policja nie dopatrzyła się niczego w ruchaniu dziecka. Potem państwo policjantostwo przyszło do mnie i zażądało wydania zeszytu z rysunkami. Właściwie to na mnie krzyczeli. Tego już było za dużo! Dostali gówno! Ten zeszyt dziecka mam do dzisiaj. Rysunki przerażających kutasów najeżonych kolcami.

– A taśmę?

 

– Taśmę Jurek kazał mi spalić. I zrobiłam to. Do dzisiaj żałuję.

– Dlaczego kazał?

 

– Bał się, że przyjdą gliny i znajdą u nas pornografię dziecięcą. A przecież pasierb mojego kumpla nie był nawet księdzem. Był zwykłym zbokiem.

– Co się z nim stało?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.