Motto tygodnia: Matko Boska! Prezydentem nie będzie Zdanowska?

Drogi Wołku – powiedziała GOŚKA DANISZEWSKA – twoja obecność w Moskwie nie jest dla mnie zadziwiająca. Zazdroszczę ci tylko spotkania z Lońką Draczewskim. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA bardzo się cieszy. Nie dość że poznała ambasadora Draczewskiego, to jeszcze poprawiła Gośce parszywy nastrój.

 

Daniszewska: – Wracając do Rosji: niezależnie od wątpliwości natury politycznej jestem i będę rusofilką. Do Moskwy zawsze chętnie, ale do Windsoru na ślub – nigdy. Tego to ja zupełnie nie rozumiem. No, chyba że jest to chytry plan biznesowy.

Wołk-Łaniewska: – Ale jaja, nie? Najbardziej ubawił się mój przyjaciel, który usiłował w sobotę jakieś wiadomości w telewizji obejrzeć. A tu, kurwa, minimalistyczna suknia z dekoltem w kształcie łódki, zaprojektowana u Givenchy’ego przez Clare Waight Keller z 5-metrowym welonem, ozdobionym wzorem kwiatowym, reprezentującym florę wszystkich 53 krajów Commonwealthu, w tym zimnokwiat wczesny i pozłotkę kalifornijską, osobiście wybrane przez pannę młodą…

 

– Widzę, że oglądałaś z najwyższą uwagą.

– No coś ty, przed chwilą sprawdziłam w Guglach. Pozłotka kalifornijska mnie szczególnie ujęła. Bardzo stosowne.

 

– A mnie się podoba, że negra wpuścili na salony. W końcu Puszkin też nim był. Gdy był zazdrosny o swoją żonę, oczy zachodziły mu krwią. I wtedy było widać całą jego murzyńskość. Tak opisywali to współcześni.

– No jasne, dziś nikt nie użyły słowa „murzyńskość”. Kompletnie niecenzuralne.

 

– A jak się mówi?

– Ciemnoskórość. Albo afroamerykańskość.

 

– Jesteś pewna, że istnieją takie rzeczowniki?

– Jestem pewna, że nie, ale z przyczyn politycznych powinny istnieć.

 

– Mam nadzieję, że ten ryży arystokrata nie będzie zdradzał książęcej Murzynki. Albo odwrotnie.

– A mnie życie seksualne brytyjskiej klasy panującej jest doskonale obojętne. Zawsze w takich momentach przypomina mi się rysunek z czasów, gdy cała Anglia żyła niewiernością księcia Karola. Baba w kuchni obiera ziemniaki, liczne bachory wiszą jej u spódnicy i drą japę, burdel i syf dookoła, a baba szlocha: „Biedna lejdi Di”.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.