Motto tygodnia: Myśliwce F-35 – zakupy do dupy.

Biedni ci księża – westchnęła GOŚKA DANISZEWSKA. Popi mają lepiej. Mogą przynajmniej zaruchać w domu. I do tego jeszcze dbają o zdrowie żony, bo drugiej nie mogą mieć. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA próbowała jej wytłumaczyć, że nie mówi się „pop”, ale Daniszewska ma dupie poprawność polityczną.

Daniszewska: – Molestował cię kiedyś ksiądz?

Wołk-Łaniewska: – Kiedyś pojechałam na Śląsk na wycieczkę do kopalni organizowaną przez niezapomnianego Alojzego Pietrzyka. Łaziliśmy po tych kopalniach w kaskach i ochraniaczach, wyglądaliśmy wszyscy dość pokracznie, ale mimo to jeden młody mężczyzna jakoś zaczął mi dotrzymywać  towarzystwa. Ja na przodek i on na przodek. Ja na kombajn i on na kombajn. A potem usiadł koło mnie w knajpie, położył mi rękę na kolanie i zagadnął: „Może byś mnie odwiedziła kiedyś, mam dużo miejsca na plebanii”…

 

– Ile miałaś lat?

– To był chyba rok 1992, więc ze 20.

 

– To się nie liczy.

– Niby nie. A  ty masz lepiej?

 

– Niestety też nie mam przygód z pedofilami w sukienkach. Byłam już całkiem dorosła, bo na studiach, gdy w pociągu Białystok-Warszawa podrywał mnie jeden ksiądz. Jeździł on na studia i z nudów gadaliśmy. Zaprosił mnie na kaczkę do knajpy przy Tamce. Była kaczka i czerwone wino. Przebrał się w cywilne ciuchy. Kaczka była dobra, ale towarzysz nudny. Nie miałam ochoty na dalsze spotkania. I wtedy on – biedactwo – zaczął wydzwaniać do moich rodziców. Po którymś telefonie mama posłała go na drzewo i był spokój.

– Widzisz: obie zostałyśmy zlekceważone za młodu. Ale znałam jednego, co molestował. Pisałam o nim niedawno: nazywał się Olgierd Nassalski i był proboszczem na Marymoncie, gdzie przez chwilę chodziłam na religię, po pani Danusia z pierwszego piętra mnie zapisała, a ona robiła najlepsze ciasta na świecie… Nieważne. W każdym razie trafiłam na jakieś rekolekcje przedkomunijne i ksiądz Olgierd przez 3 dni mówił od 8-latków o onanizmie, co zapamiętałam jako nieco dziwaczne. Potem, w 2002 r. reżyser Andrzej Saramonowicz napisał o księdzu Olgierdzie w „Przekroju”, że to pedofil, co mi nieco rozjaśniło sytuację. Nawiasem mówiąc, ksiądz ów należał do zgromadzenia marianów, czyli tego samego, które uświetnia swoją osobą promotor kultu maryjnego z Lichenia ksiądz Eugeniusz Makulski.

 

– Chodzi o tego ministranta, co klęczy przed J.P.2 i wygląda jak gdyby świętemu robił laskę. A może to święty robi mu łaskę?

– Już się nie dowiemy, bo pomnik uległ zasłonięciu. A na tym pomniku, obok księdza molestatora i naszego świętego papieża, był także Grzegorz Tuderek.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.