Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

GOŚKA DANISZEWSKA walczy z nużeńcem. Upija go spirytusem rano i wieczorem. Dwa razy dziennie smaruje go płynem przeciwko wszom. Albo straci wzrok, albo zabije skurwysyna. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA martwi się, czy taki polski nużeniec przypadkiem nie lubi spirytusu bardziej od Daniszewskiej. Może trzeba by go ciepłym mlekiem przemywać?

Wołk-Łaniewska: – À propos upijania: byłam w Białymstoku…

Daniszewska: – Oczywiście, tak tylko moje ukochane rodzinne miasto ci się kojarzy.

 

– Otóż właśnie nie. A w zasadzie nie tylko. Chciałam pochwalić lokal o nazwie „PRL”, który jest na białostockim rynku, podaje czystą i kolorową, i reklamuje się połową nyski. Takiej niebieskiej, milicyjnej.

– A druga połowa?

 

– Nie ma. Może ukradli. W każdym razie lokal jest przemiły, prowadzony przez młodych ludzi, którzy wprawdzie peerelu na oczy nie widzieli, ale mają dobre chęci. Nieodmiennie mnie to zachwyca: że mimo tej histerycznej propagandy Polska Ludowa jest kultowa i młodzież cieszy się naszymi tradycjami. A jakoś próżno szukać lokali pod nazwą „U żołnierzy wyklętych”…

– Tam to by się dopiero piło na umór.

 

– Tak, zwłaszcza jak ktoś jest Żydem, Litwinem albo Białorusinem.

– À propos umoru: umarła Julia Hartwig.

 

– Prawda, nawet marszałek Kuchciński ją uczcił minutą ciszy. Na chwilę, zanim zdradzieckie mordy zaprzedały postkomunie Sąd Najwyższy, co miało w sobie pewien eschatologiczny wymiar.

– Nie jest, a właściwie nie była to moja ukochana poetka, ale była sąsiadką mojej ulubionej bliskiej znajomej, Trusi. Nie znałam jej, tylko wiem, że koty Trusi jej tupały. A trzeba znać Trusię, żeby wiedzieć, że nawet ona nie tupie. A koty już zdechły wcześniej.

 

– Jeśli chodzi o tupanie i Julię Hartwig, to kojarzy mi się jej wiersz o butach Turowicza. „To są właśnie buty chrześcijanina, mocne i niedbale przystające do nogi, zawsze źle oczyszczone”. Jak sądzisz, czy to miał być komplement? Zawsze jak słyszę o brudnych butach, to mi się przypomina, jak w Starym Domu Poselskim stałam w kolejce do maszyny do czyszczenia obuwia za Gieysztorem. Tak stałam i stałam, a on czyścił i czyścił, i wreszcie postanowiłam mu subtelnie zasugerować, że panie, kolejka jest. Mówię więc uprzejmie: – Szalenie Pan Profesor precyzyjnie tę czynność wykonuje. A on mi na to: – Wie pani, miałem kiedyś przyjaciela, który pracował w dyplomacji. I do jego obowiązków czasem należało odbieranie różnych polskich gości z lotniska. I pytam go któregoś dnia: „Jak ty ich poznawałeś?”. A on mi na to: „Po bucikach”. Dziś zapewne kurz polskiej ziemi-karmicielki na obuwiu jej wiernych synów na obczyźnie miałby w oczach władzy walor patriotyczny…

– Niewątpliwie. Wracając do denatki: kilka lat temu na kamienicy zawieszono tablicę ku chwale Artura Międzyrzeckiego, bo w tym domu żył i umarł. Pięknie i elegancko przygotowano miejsce pod jego żonę Julię Hartwig. I ta babina poetka patrzyła na to puste miejsce. Gdy się źle poczuła, córka wzięła ją do Pensylwanii. No i tam umarła kilka dni temu.

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • „A on mi na to: „Po bucikach”
    O Matko, to nie było tak, jak tu opisały Agnieszka i Małgośka z prof. Gieysztorem, jak mawiał „przerywacz” dowcipów, opisany przez Świetlanej Pamięci Antoniego Słonimskiego, którego ta łachudra, Adam Michnik na pewno pamięta, bo był jego sekretarzem. To była matka, która przyszła na dworzec, bo jej syn miał być repatriowany po 20 latach z Sajuza, dokąd go Kacapy wywieźli, jak miał 10 lat. Rzuca się na szyję trzydziestoletniemu chłopaniowi: „Syńciu mój !”, a ten: „Jak mnie mamusia poznała ?” – „Po tym paltociku, kochany mój !”. A jeśli chodzi o tego słonimskowego „przerywacza”, to onże w połowie „mordował” opowiadany dowcip, wtrącając, że „To nie był Żyd, tylko stary Ormianin”, albo „To nie była gęś, tylko kaczka”.
    Hej !-

  • Dziś 22-Lipca. Autorkom składam świąteczne życzenia dobrych pomysłów oraz skutecznej agitacji.
    Takiej, abyśmy za parę lat mogli pójść do nostalgicznego lokalu „PiS”,któremu władza ludowa nada status skansenu.